View Single Post
Stary 12-01-2009, 17:07   #31
dyda6joe
ford::professional
 
Avatar dyda6joe
 
Zarejestrowany: 13-08-2007
Skąd: Wrocław
Model: Mondeo Mk1/sedan/ghia
Silnik: 2.0
Rocznik: marzec 1993
Postów: 1,025
Domyślnie Re: [mk1-mk3] co sadzicie o porzednich wlascicielach swoich aut?

Cytat:
Napisał Andrzej K.
Kolega powyżej stwierdził,że większość aut trafia z zachodu i to jest prawda,lecz jeżeli autko jest w pełni świadomości kupowane tam na zasadzie złomu i tu cudownie odnawiane i wciskane człowiekowi jako super stan to chyba już przekręt. Człowiek taki myśli,że ma cud,a tu się okazuje kanał. To swego czasu (na początku wejścia do Unii)przecież był standard. Choć moje stwierdzenie odnośnie dbałości Polaków o auta nie tyczyło się powyższego stwierdzenia,miałem na myśli niejednokrotnie widząc jak auto wyglądało i jeżdziło zaraz po sprowadzeniu (było optymalne),a jak np. po roku użytkowania przez naszego rodaka (koszmar). Pózniej totalne "odnowienie" i sprzedaż wizualnego ideału (a technicznego wraka) klientowi,który więcej wnioskuje z wyglądu niż ze stanu technicznego - i znów klapa. Niemiec czy Włoch (nie mam na myśli znaturalizowanych np. Turków ze swoimi "cudownymi" komisami) jak mu się coś wydarzy to się nie zastanawia tylko jedzie do serwisu i to naprawia na oryginalnych częściach. Powiecie,ze mają kasę i dlatego tak robią,trochę w tym prawdy,ale części zamienne (zamienniki)tam też mają i mogli by to wkładać w swoje auta. I nie chodzi tu o jakieś podniecanie się jak kolega powyżej wspomniał przy wymianie czegokolwiek, chodzi po prostu o dbałość tego co się ma,a że to narzędzie ułatwiające życie to nie podlega dyskusji, jednak są narzędzia i narzędzia( zależy kto je posiada). To mój tok myślenia i wiem,że część osób się ze mną zgodzi,a część pewnie nie (szczególnie ci,którzy jeżdżą poobijanymi tłukącymi się cudami,powodującymi zagrożenie,tłumacząc stan swego auta,że to przecież narzędzie).Ale oczywiście przyzwyczajeń się nie zmieni. Przykre to,ale u nas w większości panuje opinia: kupić niedrogo,mało eksploatacyjnie dołożyć,wytłuc, prawie wykończyć i "przekazać" komuś co się na tym nie zna,a że utopi się w kosztach to już nie nasza sprawa.Pozdrawiam i życzę jak najmniej lub wcale takich niespodzianek jak opisałem m.in. w ostatnim zdaniu.
pewnie tak jest. ludzie tną na wszystkim. od tankowania opału, bieżnikowanych opon, aż po zajeżdżanie auta. na szczęście nie mam z tym do czynienia bo najomi choć nówkami nie jeżdżą to cackają się z autami że aż miło pogadać. zgadzam się z tym że jak tam dochodzi do naprawy to się po prostu robi, a nie łata sprawę. ale na pewno nie przed sprzedażą. w dobrego niemca przyjaciela duszy czującego obowiązek bezpieczeństa w stosunku do Polaka nie uwierzę. niemniej jednak biorąc zza granicy ma się większe prawdopodobieństwo dobrego zakupu. drogi, serwisowanie, jakość paliwa itd itd
__________________
gorąca osiemnastka
dyda6joe jest offline   Odpowiedź z Cytatem