No więc trudno się nie zgodzić z przedmówcami, co do tego egzemplarza Transita...
Nie przesądzał bym tylko tego tyłu - zderzak w ten sposób to ja widlakiem miałem wiele razy pacnięty... a krzywe drzwi wyglądają jak by na rygiel nie wskoczyły (zla regulacja, zasyfiony zamek, krzywy rygiel), co przy max wysokich nie jest takie niemożliwe. Nie mówię, że jest dziewiczy, ale z pociągiem to raczej dzwona nie miał.
Kierownica wygląda na 350 - 400 tysięcy. Podłoga zasyfiona, mokry piach - szyny fotela już przegnite, tak samo pewnie z podłogą w nogach. Ja bym sobie darował.
Generalnie jednak ja bym na to spojrzał na to wszystko tak...
Chcesz kupić nowego / drugiego / innego transita, bo obecny miewa humory i nie jesteś go pewny jako narzędzia pracy.
1. Nawet jeśli będziesz miał dwa, to jeśli ktoryś w trasie padnie - nie rozwiązuje to Twojego problemu.
2. Ten drugi/nowy powinien więc eliminować / minimalizować ryzyko wystąpienia problemów które masz.
3. Jak sądzę nie potrzebujesz rakiety, ale możliwie niezawodnego sprzętu za nieduże pieniądze przy zakupie i utrzymaniu (inaczej pewnie patrzył byś na leasing i nowy samochód).
Jak dla mnie, to priorytetem było by w takiej sytuacji:
- silnik z pompą Bosha - jeśli kupisz elektronicznego Lucasa, to wcześniej czy później znowu będzie szukanie po nocy czujnika, który dał ciała a w samochodach z tych roczników to jest więcej niż pewne;
- raczej brak turbo - jeśli nowszy silnik TD to tylko pompa EPIC Lucasa, jeśli starszy to może się trafi mechaniczna pompa, ale awaryjność była duuuża - jak wielokrotnie wspominano na forum; zwykłe Di a nie TD automatycznie daje 76 KM (nie rozważał bym wersji słabszej, 70KM) co przy długim i podwyższonym Transicie jest tak na styk. Jumbo to jeszcze większe opory i masa. Co nie znaczy, że się jeździć nie da. 90-100 kmph zawsze polecisz;
- problem jest taki, że po pierwszej połowie 97 roku mechaniczne pompy Bosha zdarzały się rzadko, więc rocznik w który byś celował to 96 najpewniej...
- stan podwozia; przyzwoite podłużnice, podłoga i progi to podstawa - ogólnie zdrowe pudło, inaczej szkoda zachodu, bo zakup silnika czy jego remont jest prostszy i przyjemniejszy i pewniejszy, jeśli wiesz że jest do czego go zamontować... Łatanie blach to zawsze już gonienie rudej, która wróci wcześniej niż później...
- silnik - przyzwoita kompresja, stan wtrysków i pompy - to pozwoli uniknąć problemów z zapalaniem; będzie już coraz cieplej, więc to zapewne nie jest pierwsza potrzeba i ew. naprawy prewencyjne można w czasie rozłożyć;
- maglownica i przednie zawieszenie - to jest bezpieczeństwo, musi być w dobrym stanie...
- hamulce są dość tanie w doprowadzaniu do stanu używalności, ale jeśli będzie miał ABS (warto na to zwrócić uwagę i traktować jak zaletę, tak samo jak poduszkę kierowcy) to powinien działać - proste do sprawdzenia.
Jeśli chodzi o wnętrze... Wiesz, jeśli ktoś dbał o samochód wewnątrz, to zawsze jest iskierka nadzieji, że takie rzeczy jak paski, olej, paliwo, filtry i tym podobne także były doglądane.
Przebiegi rzędu 150 tysięcy w 10 letnim samochodzie dostawczym to jest fikcja. Nie mowię, że się nie zdarzają, jednak szansa że to akurat ten co oglądasz jest... mała. Chyba bym wolał coś co ma 300 albo 400 tysięcy i jest w niezłym stanie - przynajmniej wiadomo, że sprzedawca jest szczery (no chyba że kręcił z 800 na 400 tysięcy
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. ).
Wysyłam też PW...