Odp: Fotoradar a prawo[?]
Poprosiłem autora o odblokowanie, bo w całej tej dyskusji zabrakło mi kilku spraw.
1. Potępiam matołków dających w palnik i jadących bez pomysłu ile fabryka dała - innymi słowy debili na drodze należy tępić. Co za tym idzie argumenty typu "dzięki fotoradarom ogranicza się takie zachowania" uważam za chybiony. Najczęściej mają CB.
2. Policja generalnie zajmuje się najprostszym do wyłapania wykroczeniem drogowmy i robi to z premedytacją. O tym, że nie robią tego po to by było bezpieczniej lecz by nabić kasę mogę się załozyć z każdym i jestem w stanie to udowodnić na przykładzie analizy warunków drogowych miejsc gdzie najczęściej stoją. Panowie, przyznajcie, czy policja stoi przed skrzyżowaniem, przed przejściem dla pieszych, przed zakrętem? Nie, w 9 przypadkach na 10 stoją za "niebezpiecznym" miejscem więc mowa o prewencji i bezpieczeństwie to komunały.
Te dwa powyższe argumenty IMHO są wstępem by zwrócić uwagę na dwa inne aspekty, będące w pewien sposób "przyczyną" wyżej opisanych.
ad.1 generalnie uważam, że matołki jeżdzące w sposób skrajnie nieodpowiedzialny mają to w genach i nic tego nie zmieni, ani mandaty, ani kary...no chyba, że skończą na drzewie. Cóż więc z nimi zrobić? Zmienić system szkolenia, dofinansować (nawet z mandatów) kluby motorowe i/lub WORD'y by PODNIEŚĆ jakość szkolenia i DAĆ MOŻLIWOŚĆ BEZPIECZNEGO DOSKONALENIA umiejętności za kierownicą. Skorzystają na tym nie tylko matołki ale zwykli kierowcy...bo umówmy się, jak ktoś nie ma smykałki do kółka to na kursie niczego się nie nauczy, a często wręcz przeciwnie nabierze złych nawyków - swoją drogą uważam, że o ile matołki są bardzo niebezpieczne to jednak stanowią margines o tyle niedokształceni, niewyuczeni i nieradzący sobie na drodze kierowcy to dominująca część użytkowników dróg. Bardzo czesto to właśnie przez kierowców, którzy nie wiedzą, nie umieją się zachować na drodze dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Tu myślę o takich, którzy jadą 40 zamiast 80 (to przykład by wskazać grupę).
ad.2 Ograniczenia prędkości. Czy wiecie, że znaki ogranczenia prędkości poza obszarem zabudowanym stawia się z uwzględnieniem zasady by dopuszczalna w danym miejscu prędkość była bezpieczna dla ciężarówki w złych warunkach atmosferycznych?!?!?! Oznacza to tyle, że jadąc nowym, bezpiecznym samochodem osobowym, w suchy słoneczny dzień, musze zwolnić bo znak ustawono dla ciężarówki w ulewnym deszczu!!!! Jestem przekonany, że olbrzymia większość ograniczeń prędkości, na których policja tak ochoczo wali mandaty, jest wynikiem właśnie tego a nie analizy drogowej. Nie dziwi mnie więc, że większość kierowców łamie takie ograniczenia bo są one po prostu bez sensu i każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek wie, że na dwupasmowej, prostej drodze, w słoneczny dzień, po suchym, przy małym natężeniu ruchu jechanie z prędkością 100-115 km/h nie jest niczym niebezpiecznym i dlatego misiak, wyskakujący z krzaków i wlepiający mandat za 2 czy 3 stówy plus punkty powoduje, że wk....asz się na maksa.
Dlatego przepis o dostosowaniu prędkości do warunków ruchu uważam za kluczowy i w całości zgadzam się, że Policja w d...pie ma bezpieczeństwo na drogach...
ale się rozpisałem ;-)
__________________
|