Odp: Fotoradar a prawo[?]
Nadmiar informacji bywa czasem gorszy od braku... Jeśli jesteśmy przekonani co do zasadności stawiania znaków - jesteśmy bardziej skłonni się do nich stosować. Fotoradary na początku budziły popłoch, teraz, coraz częściej nawet ich nie zauważamy i im więcej ich będzie, tym efekt ten się będzie pogłębiał. No, chyba że wszystkie będą działać, ale to już Orwellem zajeźdża. Paradoksalnie, jeśli skrzyzowanie jest pozbawione sygnalizacji, to bardziej na nim uważamy - choć tu bym polemizował, bo niestety są takie ancymony wypuszczane na drogi, które mają kłopot z utrzymaniem się w obrębie swojego pasa ruchu, o skrzyżowaniach nie wspominając. Ale, np. w takim Orleanie prawie wogóle nie ma tradycyjnych skrzyzowań - same ronda. I co? Wypadków i stłuczek prawie nie ma, korków także, jest za to płynna jazda 40km/h. Sprawdza się!
W Italii znaków jest dokładnie tyle ile być powinno - tam znaki służą pomocą. Jak coś mi pomaga to zwracam na to uwagę. Nie ma ograniczeń zmniejszających prędkość o 10 km/h bo też jaki w tym sens?!? Jadę po Polsce, i na odcinku 100m mam ograniczenie do 80, potem anulacja i 90, za chwilę 70 i znów anulacja i 90 - wszystkie te znaki widzę. Po cholerę mam zawalniać?
A o bezpieczeństwo to tu najmniej chodzi! Nadmiar i bezzasadność znaków to strzał we własną stopę... chyba że się chce tylko kierowców na kasę naciągać.
Ostatnio edytowane przez TiM ; 16-03-2009 o 23:21
|