Odp: jak jężdić ekonomicznie
Z jednej strony Amerykanie świrują z oszczędności i wyłączają silniki w czasie jazdy by toczyć się w ślimaczym tempie po prerii bo im w przeliczeniu paliwo zdrożało do złotówki czy dwóch złotych za litr. Z drugiej strony, cytuję: "...określanie kogoś Amerykanieniem tylko dlatego, że w sprzyjajacych warunkach i przepisach jedzie drogą szybkiego ruchu 120km/h, a nie np. 100km/h...". Coś się pogubiłem bo nie łapię, o czym tu dyskutujemy? Wygląda na to, że muszę to jeszcze parę razy przeczytać.
Mniejsza z tym, ja w każdym razie odpuszczam temat normalnej jazdy, bo to wkurza niektórych. Wykasowałem swoje uwagi, żeby nikt nie musiał broń boże czytać o jeździe a'la Hit i zacząłem się cieszyć jazdą tak jak wszyscy. Machnąłem się wczoraj moim Mitsubishi Pajero 3,2 DID z Gdańska przez Łódź i Kielce do Rzeszowa. 660km w 8 godzin. Dziś wróciłem z Rzeszowa przez Warszawę do Gdańska 680km też 8 godzin. Auto prawie na dotarciu (przebieg 9.000) z automatyczną skrzynią biegów, cięższe od S-Maxa o 1000 kg spaliło 8,9 litra ON/100 choć tak deptałem na autostradzie i korki w dużych miastach zaliczyłem... a miałem nadzieję, że będzie więcej i będę miał więcej tej "radości z jazdy". No nie umiem, cholera. Poradźcie co robić!
|