hej.
dzisiaj zrobilem w aucie pare rzeczy, m.in. rozdzad, olej i pare innych drobiazgow. wszystko byloby ok, gdyby nie to, ze po odebraniu auta od mechanika cos mi zaczel smierdziec olejem. smrod z poczatku bardzo intensywny, teraz jest troche mniejszy (nie czuc go juz podczas jazdy), ale na postoju na biegu jalowym gdy temp. silnika wzrasta, znow czuc potworny smrod palonego oleju i spod maski leci dym.
podjechalem do tego faceta co mi to robil, a on powiedzial, ze podczas wymiany jakis leszcz zalal kolektor dolotowy (?) olejem i stad ten smrod. powiedzial, ze zrobie kilka km i przestanie smierdziec.
problem w tym, ze zrobilem od tego czasu 80 km i wciaz smierdzi i dymi na postoju.
jutro sprawdze poziom oleju oraz czy nie ma plam pod autem lub na obudowie, na razie silnik wyglada czysto.
czy faktycznie to nic wielkiego czy moze np. w silniku zostalo cos uszkodzone, nie wiem jak skonstruowany jest silnik (wybaczcie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.) i nie wiem np. czy podczas demontazu / montazu rozrzadu i jednoczesnej wymianie oleju mogl zostac uszkodzony jakis element...
dodam, ze az do dzis nie bylo takiego problemu, a auto nie bralo ani grama oleju!!!
czy to powod do obawy czy po prostu musze przeczekac? jakies pomysly?