Mogę się pochwalić, że też mi się tak przytrafiło. Ale raz. Dzień zakończyłem na myjce. Zafundowałem mu m.in. mycie podwozia, a jak wiadomo benzyniaki nie mają osłon silnika.
Całą noc padało, rano było mokro. Odpalam samochód, wyjeżdzam, przyspieszam i zaczyna się hopka za hopką. Mocniej naduszę gaz- zacyzna skakać. Na wolnych obrotach spokój. Powyżej 2500 zaczyna się fiesta. Jechałem na spotkanie, więc postanowiłem, że pokulam się spokojnie, a zaraz potem serwis wita. Tyle, że po ok 5 km jak depnąłem ponownie objaw zniknął. Już nie wrócił, ale boję się zamawiać mycie podwozia
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.