Auto po nocy na mrozie nie pali.
Witam. Posiadam Forda Oriona 1.8 d - to co ważne to to, że auto jest po przekładce silnika z benzyny, toteż wszystkie elementy grzewcze są osobno (nie w stacyjce, tylko guzikiem przy lewych drzwiach z lampką ostrzegawczą).
Co się dzieje? Auto kupiłem jeszcze na jesieni. Wszystko było ok, ale przyszedł jakiś dzień, że przyszedł mróz i auto padło. Pomyślałem, że może akumulator był już wyładowany (jeżdżę czasem na krótkie dystanse).. natomiast później, im zimniej tym regularniej zaczęło się to dziać. W końcu wczoraj nie odpalił, zabrałem aku do domu w celu naładowania. Pod prostownikiem posiedział kilka godzinek, aż się doładował, wrzuciłem go do auta, podgrzałem świece (35 sekund - normalnie w taką temperaturę ponad 40), nawet dobrze rozrusznik nie zakręcił i auto chodziło. Odstał całą noc, dziś chciałem go odpalić i już nie odpalił.
Rozrusznik kręci (z czasem coraz słabiej, po czym przyspiesza na chwilę i już całkiem słabnie), słychać pykanie w tle (elektrozawór czy jak to się nazywa?). Akumulator ma 3 lata, jest to 80a/860Ah (taki był), czy nie jest czasem za duży? Dodam, że mierzyłem miernikiem napięcia alternatora - 14.06V na wolnych obrotach przy zerowym obciążeniu.
Czy wymiana aku pomoże ? Jeśli tak to jaki kupić?
|