Konserwować podwozie czy nie?
Witam forumowiczów,
Od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie, czy konserwować podwozie czy nie...? Moja przygoda z pierwszym escortem zaczęła się 4 lata temu, kiedy kupiłem sobie MKV z 92r RQB. Czas pokazał, ze nie jest sprzymierzeńcem escorta i rdza zżarła go dosłownie. Mimo, że escort był cały zakonserwowany od spodu nic to nie dało. Wynik był taki, że urwała się tylna belka, a podłużnice były całe popękane. Wtedy powiedziałem sobie "nigdy więcej escorta!" I jak to się mówi, nigdy nie mów nigdy. Całkiem przypadkowo trafiłem na egzemplarz z niemiec (mkVII z 96r diesel), który według mnie jest wyjątkowo zadbany i odporny na rdze. Zakupiłem go i teraz chcąc uniknąć przykrych doświadczeń z przeszłości zadaje sobie pytanie, co by tu zarobić, aby rdza go nie dopadła. Dodam, że obecnie nie jest niczym zabezpieczone (co jedynie fabrycznie) i samochód nie ma najmniejszych oznak korozji! Spód auta jest jak nowy, jakby wczoraj z fabryki wyjechał. Do rzeczy, konserwować czy zostawić tak jak jest?
__________________
KObieta na widok spodni gotowa do zbrodni
|