opowiem wam taką małą historyjke z przed paru miesięcy.
Godzina 23 w nocy..słysze ze ktoś katuje samochód pod moim domem. wychodze z bratem na balkon , samochód w niewielkim rowie 2 metry od mojego ogrodzenia na kołach z tym ze w powietrzu, pedał gazu do oporu , woda się gotuje co po chwili skutkuje awaria silnika. Okolica bardzo ciemna ani pół latarni. Zatrzymuje sie jakiś samochód pyta czy wypchać..w tym momencie otwieraja sie drzwi i kierowca bełkocąc wypada z samochodu. Samochód oferoojacy pomoc oddala się jak najdalej ..a pijany kierowca ledwo chodzacy i zataczacy sie na drodze omija jadące samochody.
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Biore telefon dzwonie na policje. Zgarniają pijaka 200 metrów od samochodu (prawie wpadł pod radiowóz)Pytaja sie czy po twarzy jestem w stanie poznać czy to ten kierowca Zgodnie z prawdą im odpowiadam ze twarzy nie widziałem bo jest masakra ciemno Jedynie ze miał jasny sweter czy tam kurtke. Tydzien poozniej wezwanie mam na komisariat. 2 godziny spisywania ..bla bla bla. Po czym sie pytam jak sie sprawa ma z tym typem. Pan władza mi gada ze samochood prowadziła konkubina. a pijaczyna po nocy w izbie został wypooszczony do doma.
Jaki to ma sens ??
daje sobie uciąć łape ze wsiadzie po raz drugi w takim stanie !