Odp: lakierowany dach-oszukany przez salon
Przeczytałem cały ten wątek. Włos na głowie się jeży. Wypada mi tylko podziękować za "pasjonującą" lekturę (nie wiem, czy to odpowiednie słowo). Chwilami udzielały mi się emocje, kiedy napisałeś Panki "mam ochotę rozpieprzyć ten samochód o drzewo. nie chcę już na niego patrzeć, jeździć nim. tak zakup moich marzeń stał się przekleństwem." współczuję Ci szczerze. Pomyśl, że dzięki Tobie wielu zielonych w temacie, np. ja, sporo się dowiedziało na temat "wymarzony fabrycznie nowy samochód z salonu". Po tej lekturze inaczej już spoglądam na ogłoszeniowe "kraj pochodzenia: Polska, bezwypadkowy, salonowy itd.". Szukam obecnie auta, stąd moja obecność tutaj, ale to inny temat.
Tak czy siak, fajnie, że opisałeś to wszystko do końca. Trzymaj się. Niech Ci auto służy, w końcu to tylko samochód. Jak wspomniałeś, zdrowie najważniejsze, czego nam życzę.
|