Odp: lakierowany dach-oszukany przez salon
Zmęczyłem 19 stron.
Jak rozpoczynałem czytanie, to domyślałem się jaki będzie finał. Pojedyncza jednostka mało może zdziałać. Ale i tak podziwiam, że aż tyle chciało Ci się walczyć. Mnie zdarzyło się mieć kiedyś trochę wspólnego z naprawami gwarancyjnymi w ASO. Wychodziłem na tym gorzej niż przed naprawą.
Co do uszkodzeń, była kiedyś sprawa w sądzie. Facio kupił ganc nowe auto (marki nie pamiętam) i przy sprzedaży okazało się, że ma drzwi malowane, po wielu przebojach sprawa trafiła do sądu. Sąd przyznał mu rację, ale zasądził, jakieś śmieszne pieniądze czy coś podobnego.
A co do firm, to mój znajomy miał podobnie w Mercedesie MLu. Kupił i rozleciało się zawieszenie po 20 tyś km. Odpowiedź dealera - polskie drogi to się zawieszenie sypie. Jednak potrafił głośno krzyczeć i z tego co mnie pamięć nie myli to mu to zrobili za darmo w ramach gwarancji.
Co do wieku lakieru, to zalatuje takim CSI trochę. Na pewno można sprawdzić strukturę i skład lakieru -np za pomocą rentgenowskiej spektrometrii fluorescencyjnej. Pytanie, czy takie badanie nie przekroczy zysku z wygranej w sądzie (chociaż podobno satysfakcja jest bezcenna).
Nauka płynącą, nowe czy używane trzeba dokładnie sprawdzić.
__________________
Zła nuta zagrana z wahaniem jest zafałszowaniem.
Zła nuta zagrana z przekonaniem jest interpretacją.
|