Jak pisałem wcześniej, kierowca nie miał zapiętych pasów, więc jego pozycja była trochę... napiszę, że inna - lekko przekrzywiony w stronę drzwi i głowa zwisała mu na klatkę piersiową, krwawił z nosa i ust, puls był wyczuwalny. Po chwili przy wdechu zaczął "bulgotać" i "charczeć" - rozchyliłem mu usta - trochę krwi się wylało i uniosłem głowę, żeby była w pozycji mniej więcej prostopadłej do reszty ciała. Wiem, że nie powinienem go ruszać, żeby nic nie uszkodzić, ale oceniłem to jako zagrożenie życia.
Ratownik, który zaraz się pojawił zrobił zresztą to samo - sprawdził puls, zapytał dlaczego go ruszałem, wgramolił się do auta i usiadł za kierowcą - podtrzymywał mu głowę dopóki straż go nie uwolniła i przejęli go lekarze.
Jak go wyciągnęli i ułożyli na noszach, od razu zaczął się dławić, widziałem, że robią mu masaż serca i intubują, jednocześnie drugą "rurką" zaczęli wysysać krew z ust - wszystko trwało chwilę. Potem już mnie policjant zaczął przepytywać.
Dość długo mam już prawko i jeżdżę autem więc jestem wyczulony na zapinanie pasów, osoby, które ze mną jeżdżą dobrze już wiedzą, że jak nie zapinają pasów to mogą z auta wysiadać a niestety muszę z przykrością stwierdzić, że większość osób zawsze się dziwi - "z tyłu tez mam zapinać
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum."
Jak by gość miał zapięte pasy to pewnie by miał jakieś poważniejsze obtłuczenia ale by przeżył, a tak żadna poducha nie strzeliła i pewnie nieźle nim rzuciło w aucie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.