historii ciąg dalszy ...
niestety okazało się że wtryski były pozacierane, a właściwie to zaworki. Oddałem wtryski do regeneracji, mechanik je zamontował, auto odpaliło. Myślę sobie że w końcu problem z głowy ... a jednak nie. Przejechałem się autem, na luzie obroty 750 równiutko, do 2000 auto także chodzi równo i cicho. Cyrk zaczyna się jak przekraczam 2000 obrotów - auto szaleje .. dosłownie, coś zaczyna mocno terkotać, jakby metal o metal się mocno obijał. Dodatkowo jak wkręcę silnik tak do 3000 obrotów, wcisnę sprzęgło i puszczę gaz to silnik czasem trzyma obroty i dopiero po chwili obroty spadają jakby może jakiegoś lewego powietrza dostawał ... totalnie mam już dość tego auta
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Fakt, że zanim silnik odpalił to "spece" próbowali go odpalić na plaka i chodził jakiś czas na 3 cylindry, silnik się trząsł, wszystko piszczało ... być może jakaś rurka od turbo pękła?
Kurcze, nie chce jechać na diagnostykę do kolejnego "speca" bo mam już po prostu dość. Może Wy coś poradzicie?
Aha, dodam że gdy regenerowałem to oddałem swoje wtryski i dostałem inne i moj mechanik żadnych kodów nie wpisywał