Ja dziś zaryzykowałem.
Po wyczytaniu wszystkich uwagi na forum na temat wymiany filtra kabinowego w Maxiu zaryzykowałem wymianę i stwierdzam, że lekko nie było. Jedyne co mnie na szczęście ominęło to ukręcenie śrub od pedału przyspieszenie.
Dwie godziny walki z trzema nakrętkami od pedału przyspieszenia i z trzema wkrętami od osłony filtra. Kilka minut walki z wyszarpaniem starego filtra i włożeniem na jego miejsce nowego i gotowe. Jedynie klucze przegubowe mogą ten czas skrócić.
Efekt po bitwie: odgnieciony prawy łokieć od podpierania się o podłogę samochodu podczas odkręcania i dokręcania, poobijane i sine żebra pod prawą pachą o szynę prowadnika fotela kierowcy, poobmykane i poobijane dłonie i kolana jakbym do Częstochowy na nich szedł. Ale za to filtr na miejscu i banan radości na twarzy
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.