Cytat:
|
kolego ale trasa to chyba u Ciebie max 110 km/h albo ty płyniesz po tym asfalcie 900-1000 to musi być naprawde delikatusna jazda ;P
|
Nie ukrywam, że masz rację :] Jechałem w nocy, kiedy ruch był praktycznie żaden, i jechało się płynnie, bez szarpania, wyprzedzania, hamowania, po prostu płynnie i bardzo przyjemnie. Standard 90-110 km/h max. Poza tym co to za frajda, kiedy śmigasz na naprawdę fajnych trasach ponad 130 i tylko się zastanawiasz, kiedy trafisz na fotoradar, bo to tylko kwestia czasu. I cały czas zamiast być skupionym na jeździe, ewentualnych rowerzystach na poboczu itd. itp. to wytężasz wzrok w poszukiwaniu fotopstryczka. Dla mnie to żadna przyjemność zapierniczać po naszych drogach -fakt faktem coraz lepszych, równiejszych, szerszych - nie ma co narzekać - ale gdzie w co 3 wiosce lub na długiej prostej poza terenem zabudowanym, gdzie nie ma żadnych skrzyżowań - stoi fotoradar. Godzina lub parę godzin przyjemności, a potem przez miesiąc się zastanawiasz, czy i ile w ogóle fotek przyjdzie do domu. Dostaniesz 2 takie fotki i kosz imprezy wzrasta 2 krotnie, albo lepiej. Teraz to szczerze nie pamiętam za bardzo gdzie, ale na odcinku bodaj 2-3 km, jak budu dudu (droga prosta jak strzała, poza zabudowanym) co 300 - 400 metrów po OBU STRONACH DROGI były ustawione fotoradary. Trzeba było nawigację wyciszyć, bo inaczej oszaleć szło - za 400 metrów fotoradar... za 300 metrów.. za 200 metrów... za 100...
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Inna sprawa jak jechałem do Niemiec na targi motoryzacyjne do Lipska. Wg. wcześniej wycieczki do W-wy obliczyłem, że obrócę sobie w tę i spowrotem na jakimś połtora baku paliwa, więc pojechałem sobie spokojnie. A że jak to na autobahnie, spodobało się na trzypasmówce i leciało się 170 - 200 km/h, to szybko przekalkulowałem, że bodaj na rezerwie doczłapaliśmy się do Lipska, i trzeba było dotankować przed wyjazdem do domu i koszt wyjazd leciutko się zmienił. Jeśli miałbym tak jechać cały czas, to na same Niemcy musiałbym mieć cały bak. Tak więc wszystko sprowadza się do tego, jak ciężką nogę ma kierownik.