Odp: Rano po odpaleniu piski pod maską
Tak przeczytałem sobie stary post Stefano (o kotach) i przypomniało mi się coś - trochę nie na temat, ale musiałem napisać. Otóż, pewnego wiosennego poranka, poszedłem na parking przed domem, wsiadłem do swojego opla kadetta (stare czasy), włączyłem zapłon ... i coś mnie tknęło - dawno nie sprawdzałem poziomu oleju w silniku, wstyd gdyby "padlinka" zatarła się z braku oleju. A co tam, wyłączyłem zapłon, wysiadłem, otwieram maskę, a tam na silniku, z łbami na kole paska klinowego leżą sobie dwa małe koty i śpią. Cwaniaki nie słyszały nawet otwarcia maski. Jak po paru sekundach się obudziły, to zrobił się taki popłoch, że nie wiedziały, w którą stronę uciekać. Gdybym włączył rozrusznik jak zawsze, to pewnie miałbym też niezłą masakrę pod maską. Może czuwała nad nimi Opaczność?
Sorry za OT.
|