Odp: Z chlapaczmi czy bez?
Nie no, 'antyrama', musiałem monitor kompa przysłonić, bo zaczęło od Twoich postów ogniem bić :-) Nie ma co się emocjonować, komuś się podobają chlapacze, komuś nie - nie jest to żaden argument w dyskusji na temat, czy owe chlapacze są pożyteczne w sensie technicznym, czy nie.
Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że Ford odmawia gwarancyjnej naprawy nadwozia, bo progi poobijane są kamykami - w sumie, logiczne. Jak już napisałem - jestem również w stanie wyobrazić sobie, że [szczególnie - źle założone] chlapacze powodują wręcz uszkodzenia lakieru.
Poza tym, kierując się zasadą, że Mondeo nie nadaje się na rajd Paryż-Dakar (czyli po błocie tą "limuzyną" nie jeździmy), zakładam, że nie jest możliwe, aby chlapacze zostawić na krawężnikach i dziurach w mieście (mnie przynajmniej nie udało się dotychczas je uszkodzić, pomimo parudziesięciu metrów nierównej błotnistej drogi, którą czasami przejeżdżam).
Poza tym - jak jadę w deszczowy dzień za samochodem z chlapaczami, nieważne, czy prowadzi go osobnik mocno dojrzały, czy też nie (i czy jest to np. Fabia), jakoś sama nasuwa mi się myśl o tym, że jest to jednak osobnik myślący, oraz, że może nawet dba o sytuację innych kierowców na drodze (czym niewątpliwie wyraźnie wybija się ponad poziom 99% kierowców w Polsce).
|