Odp: wybity amortyzator czy poduszka?
generalnie testom na szarpakach nie można w 100% wierzyć, mnie na nowych amorach pokazał na jednym kole 30%, zrobiłem więc kolejny pomiar i już wyszło coś koło 80.
Zrób może jeszcze jeden test. Bujać niekoniecznie musi, bo będzie go trzymała sprężyna. U mnie też specjalnie nie bujało, tyle że przy dohamowywaniu np na światłach przód wyraźnie chętniej siadał i miał takie "bujnięcie" przy zatrzymaniu no i wyraźnie świrował na zakrętach, tak się "obsuwał", szczególnie jak było nieco szybciej bądź nierówno. Z wykończonego amora wcale nie musi ciec olej, moje stare były w idealnym stanie wizualnym ale w porównaniu z nowymi chodziły jak "w ciepłym masełku". Uszkodzona poducha faktycznie się tłucze ale nie wydaje mi się żeby miała mieć jakiś większy wpływ na amortyzację, chyba że serio miałaby taki luz że cały amor by latał góra-dół.
Wiesz, amory ważna sprawa. Niby na prostej równej drodze może i mogłoby ich nie być, ale trafisz przypadkiem w większej prędkości na garby na zakręcie i polecisz dalej niż widzisz, tym bardziej że zima idzie, ślisko będzie i każdy "kawałek" przyczepności się liczy. Więc co jak co ale tego bym akurat nie bagatelizował.
__________________
Obecnie na pokładzie: S-Max 2.o TDCI + S-Max II 2.o TDCI + Volvo V70 2,4 wolnyssak :-)
Ostatnio edytowane przez TomCat ; 25-11-2010 o 21:32
|