24V na rozrusznik?
Witam.
Moja fura zmaga się z trzecią zimą (za mojego posiadania).
Zarówno fura, jak i ja mamy dość.
Mam dość już wychodzenia wczesniej i kręcenia w nieskończoność, przepalania w ciągu dniu, jak chce mieć pewność, że odjadę.
Wiele czytam o najróżniejszych metodach. Moje auto stoi pod blokiem, więc odpada wszystko co ma zwiazek z 230V. Do rzeczy.
Spotkałem się z następującym rozwiązaniem:
1. drugi akumulator
2. zrobienie automatu rozruchowego (dołączenie równolegle drugiego akumulatora tylko i wyłącznie dołączając napięcie na rozrusznik.
3. Rozrusznik jest zasilany prądem o napięciu 24V przez co kręci jak szalony.
4. Podobno w sytuacji, gdy kręcenie jest naprawde krótkotrwałe (umożliwi odpalenie od strzału) to rozrusznikowi nic nie będzie, gorzej jeśli będziemy kręcić dłużej.
5. Drugi akumulator jest ładowany z instalacji (wg mnie to rozwiązanie ma kilka minusów), więc można po prostu co jakiś czas zabierać go do ładowania.
Jak widzielibyście taką instalacje i czy ma to sens?
A może da się zamontować mondkowi inny, wysokoobrotowy rozrusznik?
|