Odp: Zachodniopomorski spam param
Taka historia z ostatniego tygodnia: ja z Wolfsburga (390km spod domu, przez Szczecin do Przecławia i dopiero na autostradę) jeżdżę maks. 3,5 godz. (na ogół 3 godz. 15 minut), we czwartek (zaraz po tym, jak tak sypnęło i się mroźno zrobiło) jechałem 6,5 godz. Powód? A39 było lodowiskiem, na A2 w radio podawali ponad 200 wypadków (najdłuższy korek miał 25km), A10 (Berliner Ring) kilka ciężarówek stało w poprzek drogi i nie mogło się ruszyć, pierwszy raz jechałem na autostradzie pod prąd - za kilkoma innymi na awaryjnych, którzy chcieli cofnąć te 500-600m aby zjechać z autostrady na jakieś lokalne dróżki. Lepsze to, niż stanie i czekanie dwie godziny aż ściągną ciężarówkę z drogi. W piątek aż dłonie mnie bolały, tak mocno ściskałem kierownicę - momentami naprawdę można było mieć pietra, bo czuć było, że auto niestabilnie jedzie (koleiny lodowe), a jezdnia się świeciła jak łysemu glaca. W sumie najlepszy odcinek był na A11 w pół drogi z Berlina do Szczecina - jezdnia sucha, tylko śniegu nawiało z drzew. W każdym innym miejscu hamowanie kończyło się włączaniem ABS i ESP, nawet pulsacyjne hamowanie średnio pomagało.
__________________
THE WORLD IS MINE
|