Witam
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Jestem tu nowy, trochę poczytałem o nieodpalających FORDach, mój też nie odpala, ale to inna sprawa.
Chciałem tutaj zapytać o 1 rzecz (i opowiedzieć historię).
Jadę sobie kiedyś spokojnie ok 120 km/h, a tu nagle silnik sam wszedł na obroty ok 5 000 obr. Zgasiłem kluczykiem - nic. Wrzuciłem więc 5-tkę i go zadusiłem. Moim widzimisię winna była turbina. Wymyśliłem sobie, że puściła olej na cylindry i silnik dostał samozapłonu.
Wróciłem do domu. Silnik zaczął strasznie nierówno chodzić, szarpać, tak jakby czasem nie palił na któryś tłok. Dymił na niebiesko jak z komina elektrowni.
Wymieniłem turbo. Po odpaleniu wciąż kijowo chodził. Przejechałem kilka km i... cód! Silnik przestał kopcić, zaczął równo chodzić i wszystko niby było OK.
Niestety... teraz po każdym odpaleniu (odpalenie trwa conajmniej pół minuty non stop kręcenia rozrusznikiem) chodzi nierówno i dymi. Po 2-3 minutach na wolnych obrotach wszystko się normuje.
Do tego co jakiś czas nadal mi się "wścieka", czyli sam wchodzi na obroty, szczególnie podczas jazdy w trasie.
Aaaa, byłbym zapomniał! Bierze mi teraz z litr oleju na 500 km!!!
Filmik z zasłoną dymną na zimnym silniku:
http://www.youtube.com/watch?v=ZSVyeB_GgJA
I na ciepłym:
http://www.youtube.com/watch?v=5FLWT2UkbEE
Co mu się stało? Uszczelka pod głowicą? Zawory? Pierścieni nie ma???
Czy miał ktoś taką sytuację kiedyś??
Dziękuję za podpowiedzi i pozdrawiam.
Mariusz.