No i udało się ;-).Od 2 lat kombinowałem jak przyspieszyć Rechota.
Właśnie dzisiaj wykonałem jazdę próbną po przeszczepie silnika do mojego Rechota. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. Nareszcie można nie bać się wyprzedzania. Idzie jak przecinak.
Napędziłem go do 160 (wg GPS-a bo prędkościomierz jeszcze nie podłączony) i jeszcze było coś pod butem . Rozsądek nakazał odpuścić ;-).
No i jest duuużo ciszej. Mimo dziury w podłodze po lewarku.
Co trzeba zrobić żeby przeszczep się udał:
Kupić Scorpio tzw wieloryba. To po pierwsze. Mi się udało kupić rozbitka za 900 zł. Rozbitek był na tyle solidny że o własnych siłach wjechał na lawetę. Więc była pewność że silnik i skrzynia są OK'
Mechanicznie montaż silnika nie robi większych problemów. Ja włożyłem cały zespół napędowy (silnik+skrzynia) więc nie było kombinacji z łączeniem .
Trzeba troszkę skrócić wał. i wyciąć dziurę na lewarek.
To od tyłu.
Z przodu jest ciut gorzej . Benzynowiec ma w przedniej części opuszczoną miskę olejową. Aż się prosi żeby to opuszczone miejsce dać przed belkę zawieszenia. Niestety trzeba powiesić nad belką zawieszenia. Jak wisi przed belką to nie mieszczą się chłodnica i wiatraki.
No chyba że ktoś by chciał mocno kombinować z układem chłodzenia.
Tak wogóle to zaskoczyło mnie że ten 2,3 jest niewiele mniejszy od 2,5TD.
Podpory na których stoi silnik są zrobione z profilu przyspawanego do podłużnic.Banał.
silnik ustawiony tak żeby był w osi z wałem , trochę na oko trochę na linijkę ;-)).
Na oryginalnej chłodnicy zamontowany został wiatrak z napędem elektrycznym. Chyba od Mastera.
Mechanizm sprzęgła przyszedł ze Scorpio. W tranzolu jest linka a w scorpio hydrauliczny.
Pedał gazu to drobiazg.
Od strony mechanicznej to w zasadzie cała robota.
Gorzej jest z elektryką.
Ford, przynajmniej w Scorpio instalacje robi tak że nie da się porozpinać wiązek. Chodzi mi o to że niema jak wypiąć wiązki silnika. Całość jest jedną wielką plątaniną kabli.
Mechanik wydłubał całą instalacje ze scorpio rozlożył to na podłodze i kabelek po kabelku wycinał wszystko co było niepotrzebne dla pracy silnika.
Moze gdyby miał schemat instalacji poszło by łatwiej. Scorpio był fullwypas, do tego dwa alarmy i kable od wyposażenia TAXI. Łatwo sobie wyobrazić ile tego było.
Na dzień dzisiejszy zostało pokombinować nad prędkościomierzem. Scorpio ma elektroniczny i daje sygnał z czujnika do komputera a dopiero dalej na wskaźnik. Transit , wiadomo lineczka. Przynajmniej mój.
Obrotomierz ale to powinno być proste.
Narazie założyłem że 2-3 tygodnie będę jeździł na zasadzie testów. Później Rechot wróci na podnośnik na dokładne oględziny czy wszystko gra i ew poprawki.
Gdyby ktoś miał pytania to proszę śmiało ;-)
Pozdrawiam
Alopan
ps
Panowie Moderatorzy, czy tym razem post zasługuje na pozostanie w dziale TRANSIT?
Jeszcze jedno do Moderatorów. Są pytania ze strony Tranziciarzy w tym wątku więc należy uznać że sprawa interesuje użytkowników transita
Odpowiedzi do pytań które padły wcześniej.
Zdjęcia oczywiście mogę zamieścić. Ale to już po niedzieli bo cyfraka zostawiłem w biurze.
Co do spalania to jeszcze nie mam wiedzy na ten temat. Dopiero wczoraj nim wyjechałem.
Zresztą tak jak pisałem w głównym poście nie mam jeszcze podłączonego licznika więc pierwsze dane będą mocno orientacyjne.
Narazie przejechałem około 150 km i po wskaźniku poziomu widać że spalił mniej więcej tyle co palił ON.
Ostatnio edytowane przez Wojtek ; 01-02-2011 o 10:41
|