Czyżby zamarzło paliwo?
Dzisiaj spotkała mnie taka oto przygoda:
Otóż:
- rano przy -17*C odpaliłem auto przejechałem z prędkością ok. 90-100 km/h odcinek ok. 10km
- zapaliła się sprężynka, auto parę razy delikatnie szarpnęło i zaczęło zwalniać
- po wciśnięciu sprzęgła silnik zgasł. Po zatrzymaniu się i ponownym odpaleniu silnik chodził równo (nawet po przygazowaniu do ok. 3,5 tys obr/min.)
- po ponownym ruszeniu i osiągnięciu ok. 80-90km/h historia ze sprężynką i zgaśnięciem się powtórzyła. I tak 4-5 razy.
- powoli (ok. 70km/h) dokulałem się na Orlen i zalałem do pełna (pół baku) vervy,
od tej pory zaświeciła się dioda check engine, ale auto nabrało dawnego wigoru i jachało trasę ok. 150 km bez problemowo
- check engine zgasło dopiero po powrocie do domu, czyli w sumie po ok. 300km (momentami po 140km/h) i godzinnym postoju.
Co było przyczyną mojej przygody: świece, zamarznięte paliwo, zapchany filtr paliwa czy może zamarznięta pompka paliwa?
__________________
z należnymi wyrazami szacunku
|