Witam. I dopadło mnie nieszczęście. Wczoraj gradobicie zmasakrowało mojego mondka. Ślady są wszędzie. Na dachu jest około 50 wgnieceń
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Masakra taka że tylko płakać. Cud że szyby w całości. Nawet kierunkowskaz boczny sie nie uchował. Kulki gradu dochodziły do 4 cm. Najlepsze jest to, żę dwa km w jedną i drugą stronę od mniejsca tragedii nawet deszcz nie padał a tutaj ulewa pół godziny i grad dobre 15 min. Ale do rzeczy. Mondek ubezpieczony na szczęście. Już wszystko zgłoszone i czekam na rzeczoznawcę. I teraz nie wiem co robić. Czy malować całego bo praktycznie wszędzie znajdzie się wgniotka? Czy usuwać wgniecenia mechanicznie? Dzisiaj za szybą miałem ulotkę, zresztą jak reszta na parkingu bo każdy ucierpiał i dzwoniłem do Pana to powiedział, że nie będzie śladu a koszty oszacuje jak zobaczy. Ktoś miał podobne zdarzenie? Na forum szukałem to jest temat gdzie jedna osoba miała 4 wgniotki na dachu a u mnie na całym samochodzie blisko 200można się doliczyć... Taki jeździć nie chcę a sprzedawać też nie chcę. Myśle o malowaniu całego bo przy okazji bym usunął rysy, które miałem wcześniej. Nie ważne, żę będzie malowany bo to samochod do mnie a nie na handel. Co myślicie?