Odp: Nowe gorsze niż stare
Dla każdego coś dobrego. Wyluzujcie nieco chłopaki, bo temat zamiast być miejscem gdzie każdy może coś dorzucić staje się podwórkiem, gdzie takowy jegomość jest przez was przekrzyczany, a jego wypowiedź ginie wśród waszych przepychanek.
Ja mam stary samochód, bardzo go lubię, co mogę naprawiam sam, co nie - zawożę do mechanika, do którego namiary znalazłem na tym forum. Jest to tylko i aż dupowozidło, bo niby tylko zawozi mnie tam, gdzie chcę. Ale też aż tam zawozi. Dla mnie auto to wolność.
Podobają mi się i stare i nowe. Chciałbym kiedyś wyjechać nówką z salonu, ale zamiast tego wolałbym chyba polecieć na urlop w ciepłe kraje, a kulać się dalej swoim escortem póki się nie rozpadnie kompletnie.
Co do pucowania. Mój essi jest skorodowany, porysowany i ma popękany zderzak. Nie zmienia to faktu, że lubię jak po myciu odzyskuje swoją ładną bądź co bądź barwę. Pobrudzi się - trudno, ale jak tylko jest okazja to umyję. Bo jak dbasz - tak masz.
__________________
Patrz, gdzie jedziesz.
Inaczej pojedziesz tam, gdzie patrzysz.
|