Cytat:
|
Ten cytat jak dla mnie zamyka dyskusje.
Tak obiektywnie, jesli w moim Mondeo mk2 co jakis czas pada jakas wtyczka, wezyk od nawiewu czy inna pierdola, to moze sie okazac ze w sytuacji krytycznej padnie cos istotnego... W koncy z wiekiem lat mu nie ubywa a wszystkie gumy, plastiki, wtyczki od czujnikow, itd. robia sie bardziej zawodne. To jest argument za nowym. Inna sprawa, ze w zasiegu mam jakies mk3, ktore mi sie nie podoba i (subiektywnie) uwazam, ze jest nie do konca udane, ale bezpieczenstwo na pewno jest w nim o wiele wieksze...
Zeby satergo utrzymac na rozsadnym poziomie bezpieczenstwa (dobre jako drugie auto dla fascynata), pewnie trzeba wydac tyle co na biezace rzeczy w nowym (do jazdy na co dzien z rodzina, itp.)
|
Tutaj trafiłeś idealnie - właśnie dlatego swoją emkadwójkę zmieniłem na czwórkę. Serce bolało i portfel też, ale rozum kazał dbać przede wszystkim o bezpieczeństwo dzieci. Sam mógłbym pozwolić sobie na rozkraczenie się kilkaset km od domu z powodu uszczelek czy wężyków, z rodziną - to już problem. A miałem tak - usterkę łożyska i grzejący się się pasek, śmierdzący jak diabli, a do domu daleko i z dziećmi na karku ...