Odp: Kolizja - potrzebuje pogadac
Obawiam się, że Pulse ma dużo racji w ostatnim poście.
Jakiś czas temu miałem przypadek; potrąciłem pieszą na pasach - to była jej wina ponieważ wbiegła zza innego auta bez upewnienia się czy ma wolną drogę, sama zresztą przyznała się do tego i wręcz przepraszała (nie stało się nic złego poza siniakami), sprawa skończyła się w sądzie z inicjatywy Policji. Po drugiej rozprawie zrezygnowałem z dalszego ciągu i zapłaciłem grzywnę (250zł z kosztami) mimo, że do dziś nie czuję się winny.
W każdym razie zmierzam do tego, że argumentacja sądu była mniej więcej taka; "I co z tego, że piesza ponosi winę i przyznaje się do tego, sąd w tym procesie nie rozpatruje winy pieszej, sprawa toczy się przeciwko kierującemu pojazdem, a kierujący nie zachował należytej ostrożności, Nie ważne dlaczego piesza znalazła się na pasach, ważne, że skoro już tam była, to miała pierwszeństwo, a kierujący powinien jechać tak wolno i zachować tak wyostrzoną uwagę żeby zdążyć się zatrzymać". Szlag mnie trafiał jak słuchałem tej argumentacji, ale nie miałem czasu i zdrowia żeby z powodu kilku stówek bujać się po kolejnych instancjach, w dodatku bez gwarancji na wygraną.
W każdym razie w Twoim przypadku może być podobnie; sąd nie będzie zainteresowany tym, ze dziadek wjechał 100m wcześniej na czerwonym, bo to nie jest przedmiotem sprawy, prawdopodobnie skupi się wyłącznie na Twojej winie w postaci zajechania drogi.
Życzę wytrwałości.
|