kontrolka ładowania-raz sie pali raz gaśnie...
witam
po krótce opisze moj problem:
akumulator ma 4 lata 74 ah poj.
w piątek rano gdy jechałem autem z parkingu -nie wiem czy to jest zbieg okoliczności-gdy przejechałem przez próg-pierwszy raz zapaliła mi sie kontrolka braku ładowania.
było to ok 30 sekund od odpalenia auta.
zgasiłem auto gdy dojechałem pod blok, po ok 2-3 minutach ponownie odpaliłem auto, ponownie po podobnym okresie czasu zapaliła sie kontrolka czerwonego aku...
jadąc dalej tak sobie pomyslałem ze na predkosci zgasze silnik i ponownie odpalę.tak tez zrobiłem i...kontrolka zgasła na cały dzień.
zapaliła się ponownie po południu, znowu zgasiłem auto jadąc i znowu zgasła.
zaplaiła sie ponownie w sobote gdy zona pojechała rano po bułki do sklepu.
i juz nie zgasła.
zona zrobiła jakies 4km.
potem zgasiła auto i tak sobie stało do wieczora.
wieczorem przeparkowałem auto i kontrolka chyba nie zdazyła,sie zaplić, a mzoe znowu sie zapaliła,juz n ie pamiętałem
auto przeparkowałem po ok 20 sek zgasiłm i tak stało sobie cała noc.
rano po odpaleniu znów sie zapalił lampka i tak juz jechałem.
a ze na drodze miałem 3 mijanki, w ramach oszczedności prądu gasiłem auto na kazdej i odpalałem jak miałem zielone(liczac po cichu ze mzoe w koncu ten czerwony aku na desce za którymnś razem zgasnie...)
w koncu dojezdzajac do skrzyzowania -ok 5km drogi od rozpoczecia porannej podrózy gdy było czerwone, ponownie postanowiłem zgasic auto i...juz go nie odpaliłem...zrobił sie test zegarów , rozrusznik zaczał "strzelac" i...dupa
dobrze ze było z górki i jechałem z bratem to popchnelismy i z pychu zapalił...
przejechałem kolejne 7 km
i po kolejnym zatrzymaniu juz znowu nie odpalił...
podłaczyłem prostonik -wg wskazanai wychodziło ze był pusty bo po podaniu ładownaia 5a wskazówka stała na 5a i potem z czasem-po ok 5h zeszło na ok 2a.
odpaliłem auto, znów sie po pewnym -podobnym do ubiegłego czasie zapaliła kontrolka .
przejechałem 30km- cały czas sie paliła
zgasiłem auto pod domem i...zapalił bez problemu.
znowu zgasiełm-znowu zapalił- ale...od razu podwyzszyłem mu obroty i trzymałem ok 2-2,2 tys przez ok 30-50 sek i...kontrolka sie nei zapaliła!!!
przejechałem potem na predkosci ok 80-100km/h ok 3-4km i nie zapiła się nadal.
podłaczyłem aku pod prostownik, znów na 5a i wskazówka stała na ponad 4a, czyli znów niemal pusty aku był...
poki co sie ładuje.
i tu moje pytanie-czy podobnie jak ja obstawialisbyscie w takim wypadku szczotki???
czy mzoe regulator napiecia?dodam ze nie mam miernika i nie mam jak zmierzyć ładowania.czy...moze aku jest padniety, ma gdzies zwarcie na któres celi lub kilku i on mi wyciaga prad z aku?
ale czy w takim przypadku-zwarcie w aku-zapaliła by mi kontrolka ładowania na desce(moze aku nie przyjmuje pradu z alternatora czy jak?)?
bo ja bym na 90 prc obstawił ze szczotki sa krótkie i moze właśnie czasem zawieszaja się ale...czemu nawet bez ładowania , po ok tych zaledwie 5 km rano i 3 odpaleniach i zgaszeniach padł mi aku na tych swiatłach????
dodam ze w tyg jezdze po miescie, ale w weekendy czesto jakies trasy po ok 150-250 robie wiec nie moge powiedzieć ze alteranator obrotów w trasie nie dostaje...
a z drugiej strony kiedy aku sie ładował to strzałka po woli od 4 schodziła w dół do 2, czyli prawidłowo, do tego aku nie "gotował "się- w sumie chyba w ogole ruchu elektrolitu w celach nie było
pomozcie bo mi auto sprawne na szybko potrzebne, a zaufanego elektryka nie mam i nie chce po raz kolejny w zyciu zostać naciagniety...
i tu od razu pytanie dodatkowe czy podłaczajac miernik do aku da sie zobaczyć po odczycie czy sa walniete szczotki, czy regulator napięcia czy moze padły któreś z diód ładujacych?
pozdrawiam i czekam na info od Was
__________________
było mk1, mk3 teraz mk4- wszystko combi
Ostatnio edytowane przez adi ; 28-08-2011 o 21:19
|