Czy padła uszczelka pod głowicą?
Jak mówi Prawo Murphiego - jak ma coś pójść źle pójdzie jeszcze gorzej ;-)
Zaczęło się niewinie - od przerywającego ogrzewania. Raz grzało, raz nie.
Zrobiłem test klimy (STAC) który wskazał na czujnik temp. wewnętrznej (kod 30
), który okazał się zasyfiony kurzem. Wyczyściłem - uff - kod 88 (wszystko ok). Ale nie grzeje dalej.
Następnie przejrzałem i przeczyściłem wszystkie połączenia, sprawdziłem wężyki podciśnienia - wszytko było ok. Dalej nie grzeje. Nie sprawdziłem tylko klapki ciepłe-zimne (ktoś wie jak tam się dostać?).
Przyszła kolej na to co pod maską. Okazało się że płynu jest tak ok. 2 cm poniżej min (kurtka-flak nie wiem ile tak jeździłem, bo ostatnio pod maskę zaglądałem w lipcu /1500 km temu - tylko krótkie odcinki /;-)
Ok. pomyślałem - od 2 lat nie dolewałem płynu mogło wyparować. Wiec dolałem 2 l. (trochę poniżej MAX).
I się zaczęło - mały wyciek pod autem (w okolicy prawej półośki) to nic. Po staniu - ciężki rozruch (wcześniej przed nalaniem odpalał na dotyk) - nieźle trzeba kręcić aby odpalił, a potem dymi na biało aż do rozgrzania (na ciepło pali nieźle).
Co gorsza znów poziom płynu poniżej min. (2-3 cm).
Dolałem znowu 2 l i zrobiłem odpowietrzenie. I tu kolejny objaw - dym/para ze zbiorniczka wyrównawczego (nie umiem stwierdzić czy to spaliny bez czujnika, bo śmierdzi to rozgrzanym płynem, na dworze było ok. -1 więc może to być para).
Co gorsza wygląda w zbiorniczku jakby płyn "buzował" - co ciekawe przewodu i sam zbiornik są tylko b. ciepłe (nie parzą).
Dziś jestem umówiony w warsztacie.
Czy dobrze się domyślam, że objawy wskazują na puszczającą uszczelkę pod głowicą?
Proszę o wskazówki na co warsztatowcą zwrócić uwagę, czego się spodziewać?
|