Witam;
Przez ostatnie 7 lat sporadycznie zdarzało mi się wsiadać za kółko MK3 Bogusława. 3 tygodnie temu przy okazji wizyty w domu miałem okazję osobiście zetknąć się z dotąd nie rozwiązaną zagadką gaśnięcia po kilkunastu sekundach. Usterka o której mowa zdarzała się sporadycznie do momentu kiedy awarii uległ drugi w historii tego auta alternator. Oryginalna używka (cena około 400pln) starczyła na około 8 tys km. Na miejsce trzeciego w kolejce powędrował tym razem nowiutki, świecący chińczyk - z allegro oczywiście (380pln)
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum..
I tak uzbrojonego zastałem MKIII. Odpalamy. Ładowanie OK. Pół godziny na biegu jałowym w garażu rozgrzewa silnik do temp. roboczej. Gasimy, odpalamy - lampka ładowania nie gaśnie, 10-15 sekund - silnik stanowczo zatrzymuje się.
Voltomierz w rękę i widzimy, po odpaleniu przez 3-5 sekund napięcie stoi w miejscu na około 12,5V. Nagle w kilka sekund rośnie liniowo do ponad 15V. Zawsze kiedy przekroczy 15,5V Jakaś mądra procedura wyłącza silnik (ochrona przed uszkodzeniem instalacji?????). Okazuje się że działa trick z wyjęciem wtyczki czujnika temperatury. Mój wniosek - komputer zapewne wychwytuje to jako błąd, przyjmuje z góry sztywne fabryczne nastawy i nie steruje dynamicznie ładowaniem przez alternator. 99% chiński alternator nie rozumie tego co wysyła do niego komputer po przejściu na właściwą mapę paliwa (po rozgrzaniu, silnik bez błędów). Decydujemy się naprawić stary oryginalny alternator. Szczotki i pierścienie 78pln. Montujemy. Efekt - jak ręką odjął. Mija 2 tygodnie. zabieram w tym czasie auto do Holandii i robię średnio 100km dziennie. Do niedomagań silnika zaliczam:
- zimny odpala łatwo, jednak przebiera w obrotach jakby wypadały zapłony, kopci na niebiesko - biało ale tylko kilkanaście sekund. Myślę może powietrze w przewodach. Świece OK.
- w zakresie obrotów 1800-2500 zdarza mu się szarpnąć niezależnie ile gazu dodam. Czuć różnice w doładowaniu. Ciężko wyczuć czy następne dodanie gazu będzie wciskać w fotel jak poprzednie. Myślałem nad czujnikiem wału, zanieczyszczonym IC a także defektem pompy lub (i) zużytymi wtryskami.
- błędów na kompie brak.
3 dni temu na stacji problem powrócił. Do dziś zdarza się coraz częściej. Myślę 70% odpaleń na ciepłym kończy się brakiem ładowania. Co dziwne tym razem alternator nie przeładowuje, on po prostu nie ładuje wogóle. Zauważyłem że kiedy juz po 2-3 sekundach wiem że lampka nie zgaśnie wyłączę kluczykiem sam i odrazu odpalam to po 3-5 szybkich próbach zaskakuje.
Teraz sedno sprawy: wczoraj w nocy zauważyłem - jadę 100km/h spokojnie autostradą. Lekko dodaje gazu a silnik standardowo kiedy turbo wstaje przerywa pracę na ułamek sekundy. w skupieniu zaobserwowałem dosyć mocne ale szybkie mrugnięcie podświetlenia zegarów, radia itd.
Jeśli silnik się kręci to ładowanie powinno być stałe niezależnie czy następuje spalanie w cylindrach. I jeśli spadek napięcia jest tak duży ze można dostrzec skok gołym okiem to "coś" albo w momencie robi ogromny pobór albo nie do końca styka, może oksyduje co wiąże się z zakłóceniami impulsów do i z ECU. ECU nie łapie błędu bo w końcu zakłócenie czy skok napięcia jest chwilowy i po szarpnięciu wszystko wraca do normy. Szarpnięcie czuć tylko kiedy jedziemy i prawie natychmiast w momencie kiedy wstaje turbo. Może pompa + reszta elektryki silnika ma w tym miejscu większe zapotrzebowanie na prąd i zdarza się że styki przekaźnika nie wyrabiają?Ew. punkty masowania, samo masowanie ECU, silnika, budy. W najbliższych dniach napiszę do czego doszedłem i co było nie tak. Ważne że motywacja jest i trochę części na podmiankę też się znajdzie.
Pozdrawiam,
_TrotyL_