Na pewno powoli udział silników diesla w całości produkcji zacznie spadać. Nie dzieje się tak od razu, bo producenci inwestując ogromne środki w linie produkcyjne oczekują ich zwrotu. Szacuje się, że uruchomienie linii produkcyjnej silników diesla średniej wielkości o zdolności produkcyjnej 200.000 silników rocznie wymaga nakładów rzędu 0,5 mld euro.
Dlatego producenci samochodów zaczynają protestować przeciw polityce cenowej w zakresie sprzedaży paliw. Ponieśli ogromne koszty rozwoju techniki dieslowskiej inspirowani popytem na takie auta. A popyt stymulowany był niskimi cenami oleju napędowego.
Ogromnemu skokowi jakościowemu techniki dieslowskiej towarzyszyły olbrzymie nakłady w branżach zależnych: weszły nowe paliwa, nowe oleje silnikowe, powstała cała gałąź dieslowskiej elektroniki sterującej itd, itd. Teraz to wszystko trzeba powoli wyhamowywać i przekierować na inne tory badawcze, rozwojowe i inwestycyjne.
A wszystko sprowadza się do rozdmuchanych ponad wszelki rozsądek budżetów tzw bogatych państw, których rządzący politycy - ze względów wyborczych - nie chcą tych budżetów zmieniać, obcinać lub ograniczać. A skoro brakuje pieniędzy w budżecie - najłatwiej jest sięgnąć po nie do kieszeni tych, którzy jeszcze je mają. Czyli do posiadaczy samochodów, konsumentów paliw (oraz pijących i palących - ale to nie my...). Akcyza - CYK! - w górę i znowu na rok jest spokój.
Nie ulega kwestii, że jest samonakręcająca się spirala ekonomicznego absurdu i technicznej głupoty... Czas pokaże efekty...
Cytat:
|
Bo ich zarobki do ich cen paliw to tak jak byśmy u nas tankowali po 3 zł .
|
Jest u nas jeszcze gorzej, i to o wiele bardziej.
Zasłyszane dziś w radio:
Za średnią krajową możemy kupić 440l paliwa (nie pamiętam czy Pb czy ON)
Niemcy ~1640l
Luksemburczycy ~1900l
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.