Moim zdaniem to ustrojstwo, choć na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawym rozwiązaniem, nie jest bezpieczne dla alternatora i instalacji elektrycznej. Daleko mu do rozwiązania fabrycznego, ponieważ brakuje elektronicznego sterowania grzałkami w zalezności od obciążenia chwilowego alternatora oraz napięcia ładowania. Grzałki nie są włączane impulsowo, pracują ciągle, a tylko wyłącznik termiczny kontroluje ich pracę.
Dziwne, że w opisie jest informacja, że zalecany alternator to minimum 70A, skoro grzałki w sumie pobierają 90A
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Łatwo spalić tym urządzeniem diody w alternatorze.