Zrobiłem to tak (piszę z pamięci):
- kostkę z pieca (tą co wchodzi w sterownik) odciąłem zostawiając przy niej jakieś 10 cm przewodów następnie do tych przewodów przy kostce dolutowałem ok. 1-1.5 m przewodów zachowując ich przekroje. Na końcu tych przewodów założyłem wielozłącze konektorowe coś takiego jak tu
http://allegro.pl/zlacze-konektorowe...039478889.html z wyjątkiem przewodów od świecy żarowej (ze względu na duży prąd), które zostawiłem bez konektorów. Kikuty przewodów od czujników, wentylatora i świecy z pieca przedłużyłem i na końcu tych przewodów założyłem drugą część wielozłącza konektorowego (oczywiście z wyjątkiem świecy żarowej, którą połączyłem na kostkę skręcaną na wkręty). Cały ten chwyt z tym dodatkowym złączem konektorowym jest po to, aby można było wyciągnąć piec po wcześniejszym rozłączeniu złącza i rozkręceniu kostki z przewodami świecy żarowej. Złącze konektorowe i kostka są schowane w progu, mieszczą się bez problemu w miejscu, gdzie osłona progu wchodzi w osłonę nadkola. Przewody wychodzące z pieca uszczelniłem na około silikonem, ponieważ po wyrzuceniu sterownika została dziura.Przepust gumowy, który był na wiązce przy przejściu przez próg trzeba przełożyć na nową wiązkę pomiędzy piec a złącze wielokonektorowe.
- złącze, którym piec podłączamy do samochodu odciąłem z 10 cm kawałkami przewodu i przedłużyłem przewodami ok. 1-1.5 m zachowując ich przekroje.
Wszystko trzeba dobrze polutować, i zaizolować koszulkami termokurczliwymi. Nowe wiązki pozawijałem w bawełnianą taśmę izolacyjną. Trzeba odkręcić dolne mocowanie tylnego lewego pasa bezpieczeństwa, pewnym problemem jest przeciągnięcie przewodów, ja przeciągnąłem jeden gruby, sztywny i do niego izolacją mocowałem całą wiązkę i taki zestaw ostrożnie przeciągałem w sąsiedztwie nagrzewnicy.
Trudno się to tak opisuje, mam nadzieję, że chociaż ktoś zrozumiał moją prozę. Jak by co to pytajcie, Jak się zrobi cieplej to mogę wrzucić parę zdjęć.