Czy ktoś jeszcze stosował patent z rozpuszczaniem kamienia w nagrzewnicy octem?
Rozumiem, że ocet trzeba wlać do samej nagrzewnicy? Czyli najlepiej nie jeździć wówczas autem, albo podpiąć wąż tak aby zamknąć obieg chłodzący pomijając nagrzewnicę (w napełnioną octem nagrzewnicę zatkać aby ocet nie wyleciał podczas jazdy)?
Mam problemy z grzaniem. Kilkukrotne płukanie nagrzewnicy i całego układu pomogło. Jednak robiłem to wczesną jesienią, a teraz gdy przyszła solidna zima okazało się, że ogrzewanie jest, ale bardzo mizerne bo temperatury zewnętrzne są sporo niższe.
Układ płukałem, nagrzewnicę płukałem - wszystko drożne. Węże małego i dużego obiegu robią się w odpowiednim czasie ciepłe, więc termostat działa. Płyn w układzie jest gorący, że aż parzy - odkręciłem i się poparzyłem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Dodatkowo węże wchodzacy i wychodzący z nagrzewnicy są również gorące.
Wniosek jest taki, że nagrzewnica, chociaż drożna, może być zakamieniona.
Patent z octem bardzo mi się spodobał, bo nie jest inwazyjny, a dodatkowo jest tani i prosty (w 1,8TD 70KM, czyli bez intercoolera, węże nagrzewnicy są na wierzchu i dostęp jest bardzo dobry). Dlatego pytam, czy ktoś jeszcze zastosował ocet z powodzeniem???