Viktoria ! Zrobione ! Obroty schodzą jak bajka ! Bez względu na to z jakiej "wysokości" i czy z wysprzęglaniem "grzecznym" (przy użyciu pedału sprzęgła) czy - "leniwym" (bez ingerencji lewej nogi
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.) schodza błyskawicznie i bez żadnych prób "podtrzymania" do 750 !!!
Mało tego.. teraz, jak zdejmuję nogę z gazu, wyraźnie czuję, że silnik zaczyna hamować bieg samochodu ! a nie kombinuje opornie, czy czasem nie trzeba tych obrotów dodać...
Zrobiłem tak : zdjąłem wtyczkę z tego czujnika przy sprzęgle. iii... dupa ! samochód wariował ! nie dość, że obroty "zostawały" to jeszcze sam potrafił se jechać !! znaczy - przyśpieszać
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Więc następny krok : zmostkowałem tą wtyczkę ! Ot, zwykły kabelek wcisnięty w wypiętą wtyczkę.. i ... działa ! jak malina. Tak jak sobie życzyłem, tak jak we wszystkich samochodach, które przez te XXX lat miałem. Obroty spadają jak należy, silnik hamuje ( komputer odcina dopływ paliwa) wsio ok.
Tylko dalej nie mam pojęcia : PO KIEGO TAM JEST TEN CZUJNIK ?????
Pozdrawiam wszystkich przegladających ten "problem".
Tomek - Mondeczek.
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
ps. ciekaw jestem relacji kolegów, którzy w podobny sposób, potraktują ten dziwny czujnik...