View Single Post
Stary 28-06-2012, 19:52   #12
szmelcmax
ford::specialist
 
Imię: Stanisław
Zarejestrowany: 18-12-2009
Skąd: Mazowsze
Model: S-max , Edge
Silnik: 2.0 B, 2.7 B
Rocznik: 2009-miot majowy, 2019-miot kwietniowy
Postów: 814
Domyślnie

Cytat:
Napisał astrula4 Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Na komary to OFF a jesli myslisz ,że z tym urzadzeniem to lipa,to zapytaj o opinie te zwierzaki,które uciekły
Nie chciałem Cię urazić i nie mam podstaw nie wierzyć. Pomyślałem tylko, że jeżeli to ustrojstwo jest tak skuteczne, niewiele brakuje mu do ideału odstraszającego wszystko co nam "umila" życie. Trochę dystansu i poczucia humoru nie zawadzi. A OFF na komary to tak średnio się spisuje. Kapelusz z moskitierą dużo skuteczniejszy. A w pomieszczeniach zamkniętych bardzo skuteczne są płytki lub płyn np. Bros.

Cytat:
Napisał FrogsterPL Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Po tym jak mój Ford ucierpiał przez tego durnego futrzaka, a akurat mama wyjątkowo przez kilka dni miała parkować swojego Yarisa poza garażem na noc, wypróbowała ten sposób. Wygląda na to, że jest skuteczny, bo kuna nie zjawiła się pod maską, za to w ramach zemsty narobiła na dach. Cóż, lepsza kupa na dachu niż np. poprzegryzane przewody zapłonowe.
Ja tez dwa lata temu przekonałem się jak złośliwe i mądre potrafią być zwierzaki. Byłem ze szwagrem na rybach, parkując na nieczynnym, ale dostępnym polu biwakowym. Wyprawa z dwoma noclegami w aucie. Na terenie były spore drewniane wiaty, a pod nimi stoły i ławy zmontowane w całość. Podobnie jak na niektórych przydrożnych parkingach. Jedna z nich stanowiła nasze "mieszkanie", a głównie kuchnię. Pierwszego wieczoru odwiedził nas lis. Był bardzo nachalny. Wystarczyło oddalić się na kilka metrów, a już pod osłona nocy dobierał się do ekwipunku w poszukiwaniu jedzenia. Dostał co nieco na kolacje, ale "byle czego" czyli np. chleba nie chciał. Myśleliśmy, że zrozumiał iż nie jesteśmy przygotowani na niespodziewanego gościa, bo po krótkiej sesji zdjęciowej jaką mu zrobiliśmy, nieco przepłoszony poszedł w głąb lasu. Zdawało nam się , że mamy go z głowy i naiwnie zostawiliśmy na dworze przedmioty nie bojące się wilgoci. Głównie naczynia. Rano zastaliśmy pobojowisko. Lis wszystko "rozpakował" i porozciągał po krzakach, mimo (a może właśnie dlatego?), że nie było tam nawet krzty jedzenia. Postanowiliśmy się zemścić jeśli znowu przyjdzie. I przyszedł wieczorem. Dostał specjalną kolację. Taką aby narobił sobie smaku, namęczył się, a nie najadł. Były to same rybie ości w oleju po smażeniu. Po zabezpieczeniu (umieszczeniu wysoko lub w aucie) wszelkiego ekwipunku, poszliśmy spać. Jak on to jadł-nie wiem. Rano nie było nawet jednej ostki. Nie było też jakiegokolwiek bałaganu. Za to ujrzeliśmy inną "niespodziankę- podziękowanie" lisa za kolację. Na samym środku stołu pod wiatą, czyli naszej jadalni, elegancko się prezentując, leżała duża lisia kupa. Najpierw była złość. Potem śmiech i refleksja nad lisią naturą, która karze przechytrzyć wszystkich.

Ostatnio edytowane przez TOMAS ; 28-06-2012 o 21:18 Powód: regulamin pkt21
szmelcmax jest offline   Odpowiedź z Cytatem