Witam, a ja mam amorki od nowości, auto spisuje się rewelacyjnie, a amorki przejechały ponad 160 tys km, z czego 140 tys na polskich drogach - więc może warto kupować oryginały?
Niestety w zeszłym m-cu auto wpadło w mega dziurę i poszedł mi przedni lewy amorek (to znaczy ma 49%, ale cieknie i trzeba oba wymienić, choć prawy po 165 tys ma 79%).
Zapoznałem się z kilkoma tematami na forum, obdzwoniłem kilka sklepów i hurtowni, a w efekcie zauważyłem 2 szkoły:
1. Wymieniać najlepiej na amorek producenta, który robi fabryczne (chyba Monroe, choć co sklep/warsztat/ASO to inna opinia), bo istniej szansa że kupisz fabryczny z inną naklejką lub najbardziej zbliżony.
2. Kup z najdłuższą gwarancją
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.)
Ogólnie KYB nie chcę, Bilstein miałem kiedyś - strasznie twardy był, zostają opcje:
- Sachs po 250 zł/szt
- Motorcraft po 295zł/szt
- Monroe po 260 zł/szt
Co doradzacie?
PS. Wymieniać od razu poduszkę i łożysko oraz osłonę i odbojniki - nawet jeśli obecne będą w dobrym stanie?