Generalnie jest to wina sprzęgła, ale słabe synchronizatory też się do tego trochę przyczyniają.
Nawet jeśli docisk jest ok i odsuwa się prawidłowo, to problem powstaje na wieloklinie wałka sprzęgłowego, po którym tarcza powinna się swobodnie przesuwać. Niestety - albo wałek jest mocno zabrudzony, albo powstał na wieloklinie wałka uskok (wypracował się) w miejscu, gdzie tarcza normalnie pracuje przekazując moment. Uskok ten (i brud) nie pozwala na odsunięcie się tarczy sprzęgła od koła zamachowego po odsunięciu się docisku i tarcza cały czas leciutko ciągnie, przekazując moment. W tej sytuacji synchronizator musi pokonać ten moment, zerwać przyczepność tarczy do koła i zatrzymać ją.
Im niższy bieg, tym większe jest przełożenie i tym samym bardziej zwiększony jest moment na synchronizatorze. Dlatego najgorzej ze zjawiskiem radzą sobie synchronizatory 1-go i wstecznego biegu, najlepiej 5-tego...
Wyjściem z sytuacji jest wyjęcie skrzyni, oczyszczenie do żywego wałka sprzęgłowego, sprawdzenie czy nie ma wypracowanego uskoku. Niektórzy próbują go jakoś zlikwidować, szlifując mechanicznie rowki (?), najlepiej jest dać nowy wałek.
Mało kto wie, ale wieloklin wałka sprzęgłowego podczas zakładania nowej tarczy smaruje się specjalnym smarem (przypomina trochę glut z rozpuszczającego się w wodzie mydła, jest biało-szklisty), np takim
http://www.akcesoriadobmw.pl/smar_st...,128,4435.html
Mechanicy (choć nie wszyscy...) się takimi rzeczami najczęściej nie przejmują i nic nie dają...
Warto też sprawdzić łożyskowanie wałka sprzęgłowego w wale silnika - zawalone brudem też może powodować, że szczątkowy moment obrotowy przenosi się na wałek...
Zjawisko powoduje oczywiście przyspieszone zużywanie się synchronizatorów, pogarszając jeszcze sytuację.