Wczoraj miałem ten sam problem. Kupiłem 4 nowe świece żarowe i pojechałem do warsztatu kolegi wymieniać (a nie jest to proste). I po kolei wykręcałem i sprawdzałem każdą świecę - wszystkie dobre, ale czarne czyli nie grzały. Zamiast sprawdzić najpierw czy dochodzi do nich napięcie zabrałem się za ich wymianę - to był błąd ale przynajmniej teraz wiem, że mam wszystkie nowe
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.. Jeśli nie świece więc po wiązce kabli idąc od bezpieczników próbowałem znaleźć jakiś przekaźnik i tu przez przypadek dochylając kable w wiązce (pod osłoną silnika z przodu samochodu, prawie na środku, przy rozwidleniu wiązki) znalazłem dwa kable przerwane z pękniętą izolacją i tak zaśniedziałe że po dotknięciu się rozlazły. Koszulka termokurczliwa, lutownica i naprawione. Nie wiedziałem czy to to ale napewno przerwany kabel za coś musiał odpowiadać. Po zrobieniu tego najpierw miernikiem sprawdziliśmy czy dochodzi napięcie po uruchomieniu zapłonu - dochodzi (mam Ford Power i Convers - nie widać kontrolki grzania bo akurat wtedy podczas włączenia zapłonu występuje ta cała zasrana animacja). Podłączyliśmy komputer i tu również pokazuje, że świece się nagrzewają (ok. 8s). Odpalamy (fakt, że było w miarę ciepło w warsztacie) i sprawdzamy jak to się zachowuje. Po odpaleniu świece znowu zaczynają grzać i grzeją do momentu osiągnięcia przez silnik 39 stopni C.
Dzisiaj rano z duszą na ramieniu idę do samochodu (temperatura -13C - wczoraj było podobnie i odpalił dopiero po wielu próbach za pomocą testera rozruchowego bo akumulator od wcześniejszego kręcenia zdechł), wciskam Ford Power czekam te 8 s, naciskam jeszcze raz w celu uruchomienia i ODPALIŁ za pierwszym razem.
Tak więc przyczyną widać były te przeklęte przewody, moim zdaniem jest to newralgiczne miejsce gdzie rozgałęziają się te przewody i warto tam zajrzeć czy wszystko jest ok.