Odp: odpala...
Minęło około 40 nocy od 1 posta. I gdzieś 37 porannych odpaleń auta.
W Krakowie szczególnie mroźnej zimy do tej pory nie mieliśmy.
Ale poniżej -10 temperatura spadła parę razy (dziś na przykład).
Do auta przez ten czas dolałem jakieś 170 litrów ropy i 0,5 litra oleju (10w-40 półsyntetyk).
Nie zdarzyło mi się nie odpalić przy 1 przekręceniu kluczyka i max 5 obrotów rozrusznika.
Już nie wyłączam radia, nawiewu (żeby prądu nie brało), nie dodaję gazu, nie wciskam sprzęgła (żeby jakichś oporów dodatkowych oporów nie było)...
Otwieram drzwi pasażera (w kierowcy drzwiach zamek zepsuty), nachylam się (plecy na wierzchu, postrzał łapie...) wrzucam luz i odpalam i skrobię szyby.
Zachwyt.
Piszę to dla innych, chociaż pytań o odpalanie 1,8TD jest już na forum bardzo mało.
Ale jak już są to w odpowiedziach z reguły jest:
- filtr
- dobre paliwo
- świece
- zapowietrzenie
- kompresja
- akumulator
- rozrusznik
- pompa
- wtryski
a nie pamiętam porady - SPRAWDŹ KABELKI bo bywa, że się starzeją, kruszą, śniedzieją....
A znajmy elektryk mówił rok temu- niech ci meches kable sprawdzi bo w mdo bywają "chu...we". Meches rok temu mówił, że nie ma co oglądać ale jak się upieram to poogląda. Problemów nie widział.
pozdrawiam
Ostatnio edytowane przez aaalata ; 26-01-2013 o 08:37
|