Czasami odpala normalnie czasami tylko na plak / autostart
Witam. Przeszukuję różne fora, ale nigdzie nie znalazłem zestawienia objawów, które mają miejsce pod maską mojego zbuntowanego nastolatka. Jestem "ojcem" forda focusa 1.8 tdci z 2003 roku. na początku naszej miłości był grzeczny. mniej więcej przez pół roku (adoptowałem go latem). Zimą w górach kiedy miałem wracać z ferii wypiął się na mnie i od tamtej pory mam z nim regularne kłopoty. Ale streszczę się:
LATO
1. (Fakt) Odpala na dotyk.
2. (Spostrzeżenie) Czasami kiedy silnik jest wyżej niż zadek (zbiornik) trzeba go podpsikać starterem
ZIMA
3. (Fakt sporadyczny) Przy temperaturach niższych niż -5 stopni nie odpala.
4. (Fakt) Przy niższych temperaturach aniżeli -5 stopni odpala podziała sekundę i gaśnie. Za drugim odpaleniem jest ok 23% szansy że zaskoczy, ale też zgaśnie. Kolejnym krokiem jest autostart (czasami tryskam z 10 sekund a i tak kręcimy ze dwa, trzy razy).
5. (Fakt Faktyczny) Kiedy auto zaskoczy, to jeśli go zgaszę to nie ma problemów z uruchomieniem. Nie musi być ciepły. Byle tylko wcześniej działał.
6. (Fakt faktyczny) Kiedy chodzę na parking i uruchamiam go co 4 - 5 godzin nie ma problemu nawet przy -15 stopniach. Wstawanie o 4-5 rano przy -14 i budzenie dzielnego stróża pilnującego parkingu nie należy do moich nocnych fantazji.
Mój buntownik był u pompiarzy, wtryskiwacarzy, rurkarzy, dmuchawców i latawców. Nic nie znaleźli
Znalazłem w internecie rozwiązania:
- uszkodzony czujnik położenia wału
- uszkodzony zawór zwrotny paliwa
- uszkodzone świece żarowe
- uszkodzone wtryski
- znajdź dobrego mechanika
By rozświetlić Wam wszystkim umysły powiem, że przed tymi wszystkimi cyrkami były wymieniane filtry. Ciężko powiedzieć, czy to przez jakiś błąd "fachowca". Ciężko, ponieważ tuż po wymianie rozpoczęła się mroźna zima i nie wiem, czy na sytuację ma wpływ temperatura czy sknocona praca mechanika. Zwłaszcza że zjawisko nieodpalanizmu ma miejsce głównie w okresie zimowym (co teoretycznie eliminuje zapowietrzenie układu - bo jaki wpływ ma temperatura na szczelność instalacji), lecz jak wspomniałem - latem też mu się zdarzało.
A teraz klucz programu:
Kiedy wyciągnąłem filtr paliwa (bez rozłączania) trochę go przekręciłem aby dostać się do zaworka od spodu. kiedy go poluzowałem usłyszałem syczenie. Nie potrafię powiedzieć, czy powietrze było zasysane, czy "wypluwane". Kiedy odkręciłem całkowicie zawór, to filtr przekręciłem prawie do poziomu i dopiero wtedy zobaczyłem że z dziurki wylewa się paliwo. Wydawało mi się, że filtr powinien być "nabity" ropcią po brzegi.
Proszę o pomoc. Będę na bieżąco relacjonował moje życie rodzinne.
|