Cytat:
To fakt, ale zauważyłem że nie wszyscy tak do końca wiedzą jaka jest różnica w jeździe między turbo, a wolnossakiem, albo pewnych aspektów dla mnie ważnych nie dostrzegają lub też nie chcą dostrzec, a w turbo nie chodzi tylko o permanentne wyprzedzanie na V-tym i VI - tym biegu od najniższych obrotów jak to niektórzy podnoszą, a całokształt wrażeń z jazdy - o to jak ten silnik się zachowuje w porównaniu z wolnossącym, a zachowuje się zupełnie inaczej jak dla mnie, co wpływa na wrażenia z jazdy oraz bezpieczeństwo czynne Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
|
Poczułem się trochę wywołany do tablicy, bo to z pewnością ja jestem ten niedobry, co nie rozumie zalet silników turbodoładowanych. Otóż ja absolutnie nie neguję tych zalet i wyobrażam sobie jakich przyjemnych wrażeń dostarczają kierowcy i z pewnością ułatwiają też prowadzenie samochodu, zarówno w mieście jak i w trasie. Chodzi mi tylko o dwie rzeczy: po pierwsze, aby te przyjemności nie odbijały się negatywnie na silniku i z tego powodu zdecydowanie optowałbym za silnikiem 1.6 turbo, ponieważ przy tym silniku da się jeździć na co dzień nie przeciążając go, bo ma on duży zapas momentu obrotowego i pomijając krótkotrwałe epizody nie dostarcza dużo więcej momentu niż gdyby nie miał turbiny. Natomiast wolnossący 3-cylindrowy silnik 1.0 dostarcza przeciętnie maks. 90-100 Nm @ 3500 rpm, więc nawet przy spokojnej jeździe na jego tłoki, korbowody, wał korbowy itd. działają większe siły niż w przeciętnych silnikach o tej pojemności, co stwarza spore wyzwanie dla projektantów i wymaga o wiele bardziej wytrzymałych materiałów. Po drugie chciałbym żebyś uwierzył, że duratec 1.6 jest może "bezradny" przy 1500 rpm, ale już przy ok. 2500 rpm naprawdę nieźle daje radę - ma wtedy ok. 95% maks. momentu i to się naprawdę czuje i przy tym absolutnie żadnych nieprzyjemnych dźwięków. Pomijając wyprzedzania, normalnie daje się jeździć tym autem w granicach 2000-3000 rpm (do spokojnego przetaczania się może być nawet 1800 rpm) i wcale nie trzeba dociskać gazu do podłogi. Jak jadę w trasie po drodze dwujezdniowej i za skrzyżowaniem rozpędzić się od 80 do 110 km/h to o ile nikt komu się spieszy nie siedzi mi na ogonie to rozpędzam się normalnie na V-tce. Do odcinki ani razu go nie kręciłem bo nie było takiej potrzeby. Raz mi się zdarzyło wyprzedzając ciężarówkę dojść na dwójce do 6000 rpm i to tylko dlatego, że silnik pracował tak "gładko" że dopiero spojrzawszy na obrotomierz zdałem sobie sprawę jak wysokie mam obroty. W dodatku jestem usatysfakcjonowany zużyciem paliwa, zwłaszcza w mieście - mniej więcej litr mniej niż mój poprzedni FF MK1 hatchback.