Odp: Odtwarzanie plikow MP3 w Fusionie
Kolego Jitter - napisałem wyraźnie: "nawet gdy okaże się, że dorobienie jest możliwe...". Nie jestem elektronikiem, więc nie przesądzałem w 100%, czy można w radyjku 6000cd "dołożyc" wejscie usb. Napisałem również, że "na mój gust NIE DA SIĘ dorobic wejścia usb do tego radia". Polecam dokładne czytanie postów i dokładne analizowanie słów.
Kolega "Polibud" wybrał najbardziej optymalne rozwiązanie - transmiter - który mu posłuży również w innych autach.
A tak dla sprostowania - nie jestem dealerem transmiterów na Polskę - żeby nie było. Jak ktoś chce się bawic w "grzebanie" przy radiu - jego sprawa. Moim zdaniem nie warto. Szkoda czasu.
P.S. Wyjmaki - 22,50zł - a koszty przesyłki gdzie??
Koszty zakupu gniazda usb (gdyby dało się je dołożyc do tego radyjka) - gdzie?
Koszty zakupu polecanego wejścia AUX + koszty przesyłki - gdzie?
Robocizna u dobrego elektronika - myślę, że min. 200,00 zł wziąłby spokojnie (2 godz. x 100,00 zł - takie są stawki u dobrych elektroników).
Na efekt końcowy pracy składają się: robocizna, materiały i sprzęt (R+M+S). W przedmiotowym przypadku gra nie warta świeczki.
A Polibud kupił sobie transmiterek za 16,00 złociszy... I jest zadowolony. To najważniejsze. Przenośny odtwarzacz mp3 też byłby dobry.
P.S.2 - W wielu firmach za "grzebanie przy autach" są odpowiedzialne konkretne osoby. Nie spotkałem firmy, w której użytkownik auta może "ot tak" sobie dłubac przy aucie służbowym. Chyba, że pracuje u siebie i użytkuje własne auto. W większych firmach i korporacjach są specjalnie powołane działy transportu, a użytkownicy piszą "zamówienia" na użytkowanie auta służbowego. Sam do niedawna pracowałem w takiej korporacji, więc wiem z autopsji jak wygląda to na co dzien i jakie są mechanizmy związane z użytkowaniem aut służbowych. Nie opowiadaj głupot, że można sobie dłubac samemu przy aucie służbowym. Owszem - można- ale na zasadzie dolania płynu do spryskiwaczy, sprawdzenia poziomu oleju silnikowego, ciśnienia w kołach i poziomu innych płynów eksploatacyjnych oraz ewentualnie umycia samochodu po przyjeździe z trasy. Za zmiany i samowolne dłubanie można wyleciec z pracy, bo kierownik działu transportu w takiej firmie (lub osoba odpowiedzialna za flotę) ma za zadanie sprawdzac samochody co jakiś czas i w razie "w" zdac relację do przełożonego użytkownika auta, w którym stwierdził "coś nie tak". W końcu ma za to płacone. Jesli jest inaczej, to nie jest to porządna firma tylko "burdel".
P.S.3 Auto w lesingu (standard w wielu firmach) do czasu spłacenia rat leasingowych nie jest własnością firmy, która użytkuje to auto, tylko firmy leasingowej. Więc dłubac tym bardziej jest zabronione.
Ostatnio edytowane przez michalpodroznik ; 23-03-2013 o 20:49
|