Odp: tylne lewe drzwi - zamek przestał działać
Ja również miałem dokładnie taki sam przypadek.
Nagle przestał mi działać zamek w tylnych lewych drzwiach. Ot tak po prostu bez żadnej przyczyny.
Szykowałem się więc do odstawienia do serwisu, kiedy wpadł mi do głowy pomysł aby sprawdzić czy winny temu nie jest przypadkiem bezpiecznik.
Wyciągnąłem więc odpowiedni bezpiecznik, i po sprawdzeniu, że jest sprawny, zrezygnowany włożyłem go z powrotem na swoje miejsce, nastawiając się na wizytę w serwisie.
Myślami byłem już w serwisie i kalkulowałem koszty naprawy gdy nagle, przy zamykaniu samochodu okazało się, iż wszystko wróciło do normy i działa jak należy.
Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, lecz tak z głupia frant, myślę sobie czy wyciągając bezpiecznik i przerywając tym samym obwód, nie spowodowałem tzw. "resetu" a winny temu był jakiś układ elektroniczny, który wskutek tegoż "resetu" powrócił do prawidłowych ustawień.
Innej bowiem możliwości nie widzę aby tak samo z siebie wszystko powróciło do normy. Ale fakt jest faktem i wszystko działa jak należy.
Spróbuj więc zrobić tak samo jak ja a wtedy może i Tobie się uda czego Ci życzę.
PS
Tak na marginesie nasuwa mi się taka refleksja, iż w przypadku gdybym wcześniej, nieopatrznie oddał samochód do serwisu, elektryk zrobił by to samo, wcisnął mi kit, iż powymieniał jakieś ustrojstwa i zainkasował ładnych parę stówek.
Miałem też, krótko po zakupie C-Maxa, kiedy byłem jeszcze zielony w temacie Forda, podobną przygodę, tym razem z zapowietrzeniem się instalacji paliwowej przy wymianie filtra paliwa.
Zadzwoniłem bowiem do serwisu i paru mechaników co z tym fantem zrobić i jak ten układ odpowietrzyć.
Wszyscy, jak jedn mąż, twierdzili zgodnie, że jest to operacja wymagająca specjalnej aparatury i co najmniej godziny robocizny.
Tyle tylko, ze samochód wg. nich trzeba było holować do warsztatu, za spore pieniądze oczywiście.
Lecz coś mnie natchnęło i zacząłem czytać w internecie na forum Forda, gdzie życzliwi ludzie doradzili mi jak to zrobić samemu. A wymagało to tylko kawałka wężyka, którym trzeba było, po podłączeniu go do wyjścia przewodu przelewowego, odessać powietrze z układu paliwowego.
I tymże sposobem byłem również parę ładnych stówek do przodu.
Ot, po prostu życie.
|