Witajcie
W lutym przegoniłem osiołka do Kopenhagi i po długiej jeździe autostradowej silnik pracował dosć dziwnie - miał taki stłumiony, bardzo basowy klekot, obroty jałowe (nominalnie ustawione na 800 rpm) były w okolicy 500. Jeździł jednak całkiem OK. Po kilku dniach odpoczynku na miejscu wszystko wróciło do normy a w drodze powrotnej nie zauważyłem nic niepokojącego.
Tydzień temu musiałem w trybie ekspresowym obrócić Warszawa-Łochów-Warszawa.
Na S8 osiołek dostał dość mocno w kość - w sumie cały czas miał 3000-3500 rpm, czyli jechałem z konstrukcyjną prędkością maksymalną. Całą drogę spisywał się super, niezła dynamika, wyprzedzanie itp. bez problemów. Nawet byłem pełen podziwu, że jest taki rozbrykany.
W drodze powrotnej ruszając ze świateł w Markach zauważyłem, że na 1-2 i częściowo 3 biegu on się prawie nie zbiera, niemal dławi. Na 3 i już wyższych obrotach dostaje kopa. Tak jak by wychodził z mega turbo dziury... tylko że on nie ma turbo
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Pomagało mu mocne przygazowanie na światłach i ruszanie po takim właśnie intensywnym przegazowaniu. Pomagało, ale tylko trochę.
Oczywiście jak się już bujnął na tej 3jce, to bez problemu potem leciał i jakiegokolwiek ubytku mocy nie zauważyłem.
Silnik ostygł, Transit jak nowy. Dynamika na 1-2-3 jak powinno być.
Na moje niefachowe oko, to powodem jest coś, co zmienia swoje właściwości pod wpływem temperatury. Może siakiś tłoczek w pompie się przycina jak jest mocno rozgrzany? Albo w ogóle pompa coś zaczyna nie teges? To wygląda tak, jak by bardzo rozgrzany dostawał zbyt małą dawkę paliwa na niskich obrotach.
A może pada sprzęgło, które rozgrzane się ślizga?
Na niebiesko nie kopci, na czarno dość okazjonalnie, jak każdy diesel bez filtra cząstek stałych, kiedy mu się depnie.
EGR mam zaślepiony.
Samochód - jak go tylko odbiorę od blacharza - i tak wyląduje u Wasia, ale mimo wszystko ciekawy jestem już teraz, co może być powodem tak dziwnego zachowania.