Cytat:
|
Niestety dodatki kempingowe potrzebują dużo prądu i mocniejszy alternator (a może drugi???) wydają się być konieczne.
|
Nie mam doświadczenia z kamperami, ale wydaje mi się, że standardowy alternator wystarczy.
Ma on ok. 100A i naprawdę rzadko kiedy jest potrzebny taki prąd podczas jazdy, a w zasadzie nigdy. Jeżeli kamper ma dwa akumulatory, rozdzielone na podstawowy samochodowy (tzn rozrusznik i armatura typowego samochodu) i tzw "postojowy" do zasilania przestrzeni mieszkalnej (lodówka, TV, oświetlenie, ogrzewanie, wentylacja itp) to i tak maksymalny prąd jaki będą one pobierały podczas jazdy to ok. 15 - 20 A (w tym jeden mocno rozładowany). Nie wiem jaki prąd jest potrzebny do podtrzymania "życia" kampera podczas jazdy (raczej nie więcej jak 10-15A). Razem to daje zapotrzebowanie rzędu 30 A. Zatem zostaje naprawdę dużo na pozostałe odbiorniki typu światła, wycieraczki, wentylator, audio itp.
Moim zdaniem podstawowym problemem w kamperze jest czas w jakim ładuje się "postojowy" akumulator. Bo choćbyś miał elektrownię atomową w aucie, to regulator napięcia nie pozwoli na przekroczenie progu rzędu 14,4V (optimum) i akumulator i tak będzie pobierał prąd ładowania wynikający z jego oporności wewnętrznej. Żadne zwiększanie mocy alternatora lub ich ilości nic nie da.Tak więc: jeżeli będziesz jechał kamperem po dłuższym postoju tylko np 2 godziny - to akumulator "postojowy" i tak nie doładuje się, bez względu na to czy masz słaby czy silny alternator.
Także dopiero gdyby odbiór prądu podczas jazdy przekraczał możliwości alternatora, napięcie spadnie poniżej progu ładowania i akumulator nie doładuje się. Zakładam, że kamper to jazda szosowo-autostradowa, z obrotami silnika powyżej 2.000, kiedy alternator osiąga nominalną moc. W jeździe miejskiej - owszem - może być problem z doładowaniem. Ale tu nie widzę takiego zagrożenia.
Chyba, że coś pominąłem i się mylę...