Odp: TDCi - zsłona dymna jak u Bonda
Koledzy to mój pierwszy post więc jeśli zrobię coś nie tak to proszę o wyrozumiałość.
Kilka tygodni temu kupiłem żonie C-maxa 2004 rok 2.0 TDCI,
Niestety w niedzielę podczas dość agresywnej jazdy 140-160 km/h przez kilkanaście km pojawiła się za autem chmura białego i śmierdzącego dymu.
Po kilku godzinach gdy wracałem i jechałem już jak człowiek z 23 punktami na koncie - nic, absolutnie żadnego dymka.
Dodam, że jak zaczął dymić to nie zaświeciła się żadna kontrolka ani nie było żadnego spadku mocy.
Dzisiaj zrobiłem podobnie - przegoniłem auto ok 10 km w dośc agresywny sposób i znowu dymi, po czym jak jadę przez kilka km spokojnie, zgaszę i odpalam znowu - dymu brak.
I to dosłownie brak - zero dymka i zero smrodu.
Ktoś mi powie co to za czary?
Jeszcze jedno pytanie - szwagier ma C-maxa 2007, też 2.0 TDCI 136PS tylko z DPF na pokładzie.
Przejechałem się nim dzisiaj i zauważyłem, że wcale nie słychać w nim gwizdu turbiny, za to w moim powyżej 2,1 tyś obrotów turbo gwiżdże i to dość donośnie - czy tak ma być czy to pochyła prosta prowadząca turbo do trumny?
No i czy dwa wyżej opisane zdarzenia mogą mieć ze sobą coś wspólnego?
|