Urwany przewód przy alternatorze.
Hejka, Essi zaczyna bawić się w skarbonkę, dopiero co wymieniłem bębny i klocki z tyłu, oraz zawieszenie to przy dojeżdżaniu do ronda zgasł samoczynnie, nie szarpał ani nic. Wygląda na brak ładowania, ale jestem jakieś 50km od niego więc nie jestem w stanie tego teraz sprawdzić, obecnie ładuję akumulator bo był wyładowany do zera. Odpalił na kablach ale przy dodaniu gazu po prostu gasł, domyślam się że to altelnator ale nie jestem pewien w 100% czy np. nie są to kable czy jakieś zwarcie bo objawy stosunkowo dziwne...
//
Po kolei:
1) Przy dojeżdżaniu do ronda ford gaśnie nie szarpiąc.
2) Rozrusznik kręci ale nie odpala.
3) Zanim podjeżdża moi znajomi wyładowywuje się akumulator po kilku próbach kręcenia.
4) Odpala na kablach ale przy dodaniu gazu (po odłączeniu kabli) gaśnie
I teraz nie wiem gdzie szukać:
1) Walnięte kable?
2) Alternator
3) Jakieś dziwna "głębsza" usterka.
Nie jestem w staniue zmienić tytułu tematu. Treść dokładnie oddaje to co wyżej wypunktowałem.
// EDYCJA:
W załączniku zdjęcie (nie moje ale pokazujące problem) różowa kreska pokazuje gdzie mam rwany ten gruby czerwony kabel. Da się to tam przymocować jakoś bez kanału czy raczej odpada?
Ostatnio edytowane przez drnopl ; 10-07-2013 o 21:39
|