Okazało się (z tego co twierdzi mechanik), że po pierwszym złożeniu z jakiejś płytki wyskoczyły opiłki i zaciął się jeden zawór, stąd była tak głośna praca silnika.
Mechanik rozebrał to jeszcze raz, przy okazji wymienił uszczelkę pod zaworami bo była w nieciekawym już stanie, i wszystko śmiga jak należy, falowanie obrotów i zgaszanie silnika na wysprzęgleniu zniknęło
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Zrobiłem wczoraj trasę 160km i auto odzyskało wigor, ma odczuwalnie większą moc, spalanie w trasie na oko na pewno poniżej 10 litrów LPG (a jazda była dość ostra bo lubię dociskać pedał), a ostatnio spalanie potrafiło przekraczać już 11-12.
Po otwarciu maski silnik nie kiwa się nawet na milimetry, równiutko pracuje.
W ogóle jestem w euforii wręcz bo dawno tak nie byłem z niego zadowolony, bo dwa tygodnie temu naprawiłem też nawiew poprzez dorobienie w domowych warunkach tej słynnej zielonej gumki, i wieje z nawiewów aż głowę urywa
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Jedyne "ale" to leciutkie jednokrotne zafalowanie obrotów na zimnym silniku w momencie załączania się wiatraka klimy. Na chodzącym wiatraku po tym pierwszym momencie obroty pozostają stabilne, chodzi o samo załączenie się wiatraka. Nie przeszkadza to tak bardzo, bo mija na nagrzanym silniku, więc się nie przejmuję nawet tak bardzo. ALE....
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Macie jakieś pomysły co to może ewentualnie być? Mechanik twierdzi że coś z elektyką bo w momencie włączania wiatraka jest zwiększony pobór prądu. Czy jest to możliwe?